Któż mógł się spodziewać, że wizyta PGE Budowlanych w Bielsku-Białej przyniesie tak spektakularne zwycięstwo przyjezdnych? Owszem - to w nich należało upatrywać nieznacznego faworyta potyczki, ale przecież bielszczanki znane są z waleczności, nawet w sytuacji, gdy gra nieszczególnie układa się po ich myśli. Tym razem zabrakło jakiegokolwiek punktu zaczepienia, by podopieczne Bartłomieja Piekarczyka stawiły rywalkom choćby minimalny opór...

Kibice w hali pod Dębowcem przecierali oczy ze zdumienia, gdy w premierowym secie miejscowe ledwo przekroczyły dwucyfrową granicę punktów. Pierwsza znacząca różnica na korzyść PGE Budowlanych nastąpiła przy stanie 7:3 i ataku Sasy Planinsec. Im dalej w las, tym było gorzej... Po bloku Pauliny Majkowskiej na Klaudii Nowakowskiej łodzianki odskoczyły na 16:8, na finiszu zanotowały zaś serię 6 kolejnych wygranych akcji, w pełni kontrolując wydarzenia przy zagrywkach Rodicy Buterez i triumfując 25:11.

Set drugi? Bez żadnej odmiany. Sytuacja bielszczanek stała się trudna po serwisach Majkowskiej (8:2), a czas wzięty przez trenera gospodyń niewiele wskórał. Doskonale w ataku po stronie ekipy z Łodzi radziły sobie Paulina DamaskeMaja Storck, próżnym było szukanie takiej zawodniczki w zespole BKS-u. Sama końcówka to znów znakomita seria od wyniku 20:14, kiedy bielskie przyjmujące zaskakiwała raz po raz Bruna Honorio.

Równie jednostronna nie była partia numer 3, ale i w niej wyższość PGE Budowlanych nie podlegała dyskusji. Kluczowy moment to "ucieczka" przyjezdnych na 16:12 po asie Buterez kosztem Adrianny Adamek i kontrze Damaske. Na nic zdał się chwilowy zryw bielszczanek. Po złym ataku Kertu Laak nadzieje właściwie prysły, gdy tablica wskazywała wynik 22:17.

BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała - PGE Budowlani Łódź 0:3 (11:25, 14:25, 19:25)

BKS Bostik ZGO:
Borowczak, Szewczyk, Laak, Abramajtys, Nowakowska, Gryka, Suska (l) oraz Adamek (l), Bozoki-Szedmak, Podlaska, Michalewicz, Orzyłowska
Trener: Piekarczyk