Od pierwszych minut widać było, że Iskra nie będzie miała nadmiernego respektu do rywala z wyższej ligi. Drużyna z Pszczyn operowała piłką z większą swobodą, była dynamiczna w bocznych sektorach i to właśnie akcje skrzydłami przyniosły jej dwie bramki jeszcze przed przerwą. Oba trafienia padły po wjazdach w pole karne z bocznych stref boiska, gdzie defensywa Drzewiarza miała wyraźne problemy z doskokiem i asekuracją. Choć wynik do przerwy brzmiał 0:2, gospodarze również mieli swoje momenty. Kilkukrotnie zagrozili bramce Iskry, jednak brakowało konkretu w decydującej fazie akcji. Goście natomiast mogli pokusić się o kolejne trafienia, bo sytuacji stworzyli sobie więcej.

 

Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Drzewiarz wyszedł na murawę z większą determinacją, odważniej pressował i częściej utrzymywał się przy piłce. Zespół z Jasienicy przejął inicjatywę, a w polu karnym Iskry coraz częściej się kotłowało. Swoje okazje mieli między innymi Konrad Kuder oraz Maciej Kaczmarczyk, który był bliski zdobycia bramki po uderzeniu głową. Mimo kilku groźnych sytuacji piłka nie znalazła drogi do siatki i wynik nie uległ już zmianie.

 

- Wiadome, że lepiej wchodzić do rundy ze zwycięstwem, ale trzeba szukać pozytywów, a takowe są. Po złej pierwszej połowie graliśmy lepiej, podnieśliśmy się. Nie ma co się głaskać i oszukiwać, Iskra była lepszą drużyną. Wynik odzwierciedla to, że byli od nas lepsi, szczególnie w pierwszej połowie - przyznał trener Jasieniczan.