Kluczowe piękne bramki
IV-ligowy Orzeł Łękawica kontra V-ligowa Stal-Śrubiarnia Żywiec - przynajmniej ze względu na hierarchię rozgrywkową to był wymarzony zestaw finału Pucharu Polski na szczeblu podokręgu.
Piłkarskie święto zgromadziło w Cięcinie liczne grono kibiców, którzy oczekiwali dobrego i zaciętego widowiska. Faworytem byli co jasne zawodnicy IV-ligowca, choć wiadomo, że pucharowe mecze - zwłaszcza na decydującym etapie - rządzą się często swoimi prawami. W szeregach Orła zabrakło od startu rywalizacji czołowego snajpera Marcina Wróbla, z kolei do pełni sił nie powrócił Przemysław Pitry, osłabiając tym samym defensywę ekipy z Żywca.
Do faworyta należała premierowa odsłona spotkania, a jego przewaga uwidoczniła się w wyniku. Pierwszy strzał na bramkę autorstwa Seweryna Caputy z 5. minuty poszybował wysoko nad celem, ale już kolejny - tego samego zawodnika Orła zaskoczył Dominika Syca w sposób nad wyraz efektowny. Dalsze zagrożenia dla żywczan to próby aktywnego z przodu Kamila Małolepszego. W 24. i 38. minucie uderzenia pomocnika nie były dokładne, a w 41. minucie golkiper Stali-Śrubiarnia instynktownie odbił strzał po ziemi. Zakusy ofensywne V-ligowca to jedynie rzuty wolne Łukasza Tymińskiego, po jednym z nich - w 32. minucie - bez zarzutu między słupkami zachował się Bartłomiej Tylus. A kiedy skromna zaliczka wraz z przerwą wydawała się nieuchronna, wprost do siatki poszybował "centrostrzał" Adriana Rakowskiego z prawego skrzydła.
Wyższość ekipy z Łękawicy nie była już tak wyraźna po zmianie stron. Co więcej, emocje wzrosły, kiedy w 57. minucie po akcji Mariusza Lacha i przepuszczeniu piłki przez Kacpra Mariana, futbolówkę z najbliższej odległości wpakował do siatki Radosław Lejawa. Podopieczni trenera Pitrego zwietrzyli swój lepszy moment. W 62. minucie zza "16" uderzył z lewej nogi Maciej Pułka, lecz piłka nieznacznie minęła słupek. Na gola w bliskości pola karnego Stali-Śrubiarnia czyhał Damian Chmiel, ale uderzenia doświadczonego zawodnika były zbyt mocne, bądź nie miały dostatecznej precyzji. W 74. minucie szkoleniowiec łękawiczan sięgnął po Wróbla, który w 93. minucie odwdzięczył się i przypieczętował wygraną Orła, finalizując dogranie Kacpra Barona spod linii końcowej. Na zdobycz dla IV-ligowca się zanosiło. Zmęczeni żywczanie odkrywali się wszak coraz częściej, a wspomnieć warto o przegranym w 86. minucie pojedynku Chmiela z Sycem.
Kilka minut przed golem na 3:1 nad bramką piłką przeniósł z okolic "16" Marian. Ale naprawdę dogodnej szansy na doprowadzenie do rzutów karnych - mimo ambitnej postawy i przeciwstawienia się faworytowi finału - ekipa z Żywca nie zdołała sobie wypracować.