Kolejka zdarzeń niecodziennych
W ciekawe wydarzenia, które niekoniecznie można było przewidzieć, obfitowała seria gier numer 4. w skoczowskiej A-klasie.
Z trenerem między słupkami po... zwycięstwo
– Sam nie liczyłem, że akurat w tym meczu wygramy. Poprzednio kiedy z przymusu stanąłem w bramce straciliśmy 6 goli, a wobec dobrej postawy Strażaka Pielgrzymowice można było mieć obawy, że taki scenariusz się powtórzy – mówi z humorem Robert Lapczyk, szkoleniowiec Zrywu Bąków, który w istocie wcielił się w zupełnie nietypową dla siebie rolę golkipera.
Choć wcześniejsze mecze w obecnym sezonie bąkowianie przegrali, to właśnie w Pielgrzymowicach dokonali upragnionego przełamania. Po remisowej pierwszej połowie, kluczowym momentem był kwadrans otwierający drugą, gdy Sebastian Pałucki i Tymoteusz Lewandowski trafili do siatki, dając swojej drużynie komfortowe prowadzenie 3:1. – Wreszcie dysponowaliśmy trochę szerszym składem. Widać też, że coraz lepiej organizujemy się na boisku. Kluczowe było moim zdaniem skupienie w defensywie, na co zwracaliśmy sobie szczególną uwagę podczas przedmeczowej odprawy. Cóż, odetchnęliśmy z ulgą – klaruje Lapczyk.
A grali „na zero”
W starciu w Dębowcu, z udziałem drużyn niepokonanych, doszło do zgoła niespodziewanego rozstrzygnięcia. I nie chodzi o sam fakt wygranej gości z Iskrzyczyna, ale o jej rozmiary. Gospodarzom zaaplikowali 4 gole, a przecież wcześniej defensywa Strażaka nie dała się zaskoczyć przez 270. minut. – Taka jest ta nasza A-klasa, że nie wszystko da się przewidzieć. Właściwie co kolejkę dzieje się coś, czego niekoniecznie byśmy się spodziewali – zaznacza grający trener Zrywu.
Samotny lider
4 mecze i 4 komplety – LKS '99 Pruchna, w minionej serii gier lepszy od Błyskawicy Kończyce Wielkie – zdaje się potwierdzać miano głównego pretendenta do mistrzostwa. – To doświadczony zespół, ma też trenera, który wie, jak to wszystko poskładać. Jakość się w tym przypadku broni – uważa nasz rozmówca.
W kontekście szczytu stawki ważne rozstrzygnięcie zapadło też w Kończycach Małych. Zwycięski marsz tamtejszego LKS-u został powstrzymany, w okolicznościach nietypowych. Od 32. minuty po „cegle” dla Mariusza Saltariusa Błękitni mieli mniej zawodników na boisku, co nie przeszkodziło im w zdobyciu od tego momentu 2 bramek. – Błękitnych po kadrowych wzmocnieniach widzę w ścisłej „szpicy” naszej ligi. To drużyna, na którą trzeba zwrócić uwagę – komentuje Robert Lapczyk.
Porażka za porażką
Nie mają powodów do zadowolenia w Goleszowie. 4. porażka w sezonie – wysoka, bo aż 2:6 w Zebrzydowicach (na uwagę zasługuje klasyczny hat-tricka Karola Morcinka) – sytuuje LKS na tym samym poziomie pod względem punktowych niedostatków, co beniaminków z Pogórza i Golasowic. To jedna z niespodzianek „in minus” trwających rozgrywek. – Nie wiem, jak wygląda kadrowa sytuacja w Goleszowie, bo to pewnie kluczowe. Sami przekonaliśmy się o tym w związku z wakacyjnymi wyjazdami. Widocznie jakiś problem jednak jest przy tak niekorzystnych wynikach – podkreśla Lapczyk.
Do zaskoczeń dołożyć należy w kontekście outsiderów rezultat konfrontacji w Brennej. Tracący mnóstwo goli Promyk skapitulował z rozpędzonym ostatnio Beskidem raptem 2-krotnie.
Wyniki 4. kolejki:
Olza Pogwizdów – LKS II Pogórze 4:2 (2:1)
Gole: Śmietana (2), Danieluk (2) – Sikora, Pszczółka
Beskid Brenna – Promyk Golasowice 2:0 (2:0)
Gole: Tarasewicz, Gubała
Strażak Dębowiec – Iskra Iskrzyczyn 0:4 (0:1)
Gole: Kojma (2), Brzózka, J. Gaszczyk
LKS '99 Pruchna – Błyskawica Kończyce Wielkie 2:0 (1:0)
Gole: Miłkowski, Kania
LKS Kończyce Małe – Błękitni Pierściec 2:3 (0:1)
Gole: Kolondra, Pustelnik – Cienciała, Gawlas, Mat. Saltarius
Spójnia Zebrzydowice – LKS Goleszów 6:2 (4:0)
Gole: Morcinek (3), Paluch, Cichosz, Knyps – Bodak, Nikiel
Strażak Pielgrzymowice – Zryw Bąków 2:3 (1:1)
Gole: Tarała, Hojbach – Mąka, Pałucki, Lewandowski
TABELA/TERMINARZ