- Nie było łatwo, ale mieliśmy swój plan na mecz z rywalem, do którego mieliśmy pełen szacunek. ROW to uznana marka na piłkarskiej mapie, aczkolwiek wiedzieliśmy jak będą grać, my mieliśmy swój scenariusz i dobrze go zrealizowaliśmy - ocenia Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu. 

 

Zespół ze Skoczowa od pierwszych minut postawił na odważną grę w formacji ofensywnej. Momentami w ich poczynania wkradała się nerwowość, ale z każdą kolejną minutą Beskid wyglądał coraz solidniej, co przełożyło się na gole. W pierwszej części do siatki ROW-u trafił Wojciech Padło, który po przechwycie piłki zaskoczył bramkarza rywali plasowanym uderzeniem z dalszej odległości. 

 

Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy było już 2:0. Rozgrywający dobre zawody Kacper Zątek został nieprzepisowo zatrzymany w polu karnym rywala, a z 11. metrów nie pomylił się Szymon Kubica. Mecz zbliżał się ku końcowi i wydawało się, że Beskid zejdzie z boiska z czystym kontem. W 90. minucie ROW jednak pokusił się o trafienie kontaktowe po indywidualnym błędzie, jednak nie miało to później wpływu na kwestię zwycięzcy tego sparingu.