Żywczanie przechodzą intensywny cykl meczów kontrolnych. Na wstępie rozegrali spotkanie iście hokejowe i ulegli 6:8 Orłowi Kozy. W Wapienicy z Zaporą dorobek bramkowy był o wiele skromniejszy, a rywal triumfował 2:1. Wczoraj sparingpartnerem był Łucznik Żywiec. I tu nastąpiła prawdziwa kanonada goli, a efekt finalny to efektowne zwycięstwo Koszarawy w stosunku 10:2. W najokazalszy sposób dorobkiem strzeleckim podzielili się: autor hat-tricka Kacper Piórecki oraz notujący dublety: grający trener Grzegorz Szymik, Klaudiusz Biegun Krzysztof Janik.

– Kolejny mecz hokejowy jasno pokazuje, że nie mamy problemu z kreowaniem sytuacji, ale gramy nawet za bardzo ofensywnie. Nie możemy zapominać o tym, że działania obronne, jak choćby przechodzenie do defensywy po stracie piłki, są także ważne. Nad tym trzeba popracować, bo trochę czasu do ligi jeszcze pozostało – klaruje szkoleniowiec reprezentanta żywieckiej A-klasy.

Wśród zawodników trenujących i wzmacniających tej zimy Koszarawę jest Kolumbijczyk Miguel. Piłkarz o ofensywnych inklinacjach zdążył już w żywieckim klubie odpowiednio się zaaklimatyzować. To najpewniej nie koniec kadrowych posiłków. – Próbujemy uzupełnić skład i mam nadzieję, że na tym jednym transferze nie poprzestaniemy. Czołówka naszej ligi też się wzmacnia, więc będzie ciekawie – klaruje Szymik.

A kwestie mniej optymistyczne? Problem z kolanem ma wciąż Michał Garncarczyk i bardzo możliwe, że wiosną drużynie w ligowych bojach nie pomoże. Zabraknie również w związku z zagranicznym wyjazdem Jacka Biedy, a obowiązki zawodowe niewątpliwie utrudnią regularne występy bramkarzowi Michałowi Stasicy.