MRKS Czechowice-Dziedzice odniósł cenne zwycięstwo w Żywcu, pokonując miejscową Stal Śrubiarnia 3:1. Spotkanie miało nietypowy przebieg, a duży wpływ na jego losy miały decyzje arbitra, szczególnie w drugiej połowie. Pomimo sporych emocji i licznych kontrowersji to goście z Czechowic-Dziedzic wykazali się większą skutecznością i zapisali na swoim koncie komplet punktów.

 

Pierwsza połowa meczu miała stosunkowo wyrównany charakter, choć to MRKS częściej stwarzał zagrożenie. Już w 2. minucie po przechwycie na 20. metrze w dogodnej sytuacji znalazł się Daniel Iwanek, lecz golkiper gospodarzy Jakub Mojżesz odważnym wyjściem na przedpole zdołał uprzedzić napastnika. Chwilę później odpowiedziała Stal - po akcji Przemysława Pitrego i strzale Miłosza Szydłowskiego z prawej strony piłkę nogami sparował Łukasz Byrtek. Goście nie ustawali w atakach i jeszcze w 13., 23. oraz 25. minucie groźne próby podejmowali kolejno Iwanek, Pindera i Sz. Byrtek, jednak wszystkie zostały zablokowane przez ofiarnie interweniujących obrońców. Najbliżej powodzenia MRKS był w 39. minucie, kiedy Szymon Byrtek po przejęciu piłki przez Marcina Byrtka minimalnie chybił nad poprzeczką. Stal odpowiadała głównie strzałami z dystansu – w 34. minucie Jakub Kantyka uderzył nad bramką.

 

Po zmianie stron tempo meczu zdecydowanie wzrosło, a wydarzenia na boisku zyskały dodatkowy ciężar emocjonalny. W 49. minucie Kantyka mógł otworzyć wynik, ale z doskonałej pozycji na 10. metrze fatalnie spudłował. W 58. minucie doszło do pierwszej dużej kontrowersji – sędzia dopatrzył się faulu Marka Jondy na Macieju Pułce i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Jakub Madejczyk, jednak jego strzał świetnie obronił Ł. Byrtek, a dobitka zawodnika Śrubiarni minęła słupek.

 

Chwilę później MRKS zadał pierwszy cios. Po szybkim ataku i dograniu z głębi pola Filipa Gajdy, Iwanek poradził sobie z obrońcą, a następnie po wejściu w pole karne pokonał Mojżesza, otwierając wynik meczu. Radość gości nie trwała długo - w 66. minucie fantastycznym uderzeniem z 20 metrów popisał się Kantyka, doprowadzając do wyrównania.

 

Emocje sięgnęły zenitu w 73. minucie, gdy arbiter po kontakcie Łukasza Widucha z Sz. Byrtkiem wskazał na „jedenastkę” dla gości. Tym razem to Iwanek skutecznie egzekwował rzut karny, strzelając precyzyjnie przy słupku mimo wyczucia intencji przez Mojżesza. W 79. minucie mogło być już po meczu, gdy po kontrze Mateusz Wiśniowski obsłużył Gajdę, który wychodził sam na sam, lecz został zatrzymany tuż przed polem karnym przez Błażeja Chwaję. Ku zdziwieniu wszystkich gwizdek sędziego milczał... 

 

Nie zmieniło to jednak obrazu gry – w 87. minucie doszło do kolejnej sporej kontrowersji. Chwaja, zdaniem większości obserwatorów, czysto wyłuskał piłkę Wójtowiczowi, lecz arbiter dopatrzył się przewinienia i wskazał na jedenasty metr. Do piłki ponownie podszedł Iwanek, którego uderzenie obronił Mojżesz, jednak sędzia asystent zasygnalizował przedwczesne opuszczenie linii bramkowej przez golkipera i nakazał powtórkę. Przy drugiej próbie napastnik MRKS zachował zimną krew i podwyższył wynik na 3:1

 

W doliczonym czasie gry gospodarze domagali się jeszcze rzutu karnego po kontakcie Grygiera z Pitrym, lecz tym razem gwizdek arbitra milczał. Nerwowość udzieliła się obu stronom, a prowadzący zawody sędzia sięgnął aż po 12 żółtych kartek. Ostatecznie MRKS utrzymał przewagę i mógł cieszyć się z cennego zwycięstwa na trudnym terenie.