Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu. Nigdy nie chcę zwalać winy na osoby trzecie, ale dziś sędzia zepsuł widowisko. Sam mecz był ogólnie wyrównany - powiedział nam po meczu trener Spójni, Patryk Pindel

 

Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy przez pierwsze 15 minut groźnie kontratakowali i potrafili zepchnąć Spójnię do defensywy. Z czasem jednak przyjezdni złapali odpowiedni rytm, czego efektem było otwarcie wyniku w 30. minucie. Kacper Lis posłał prostopadłe podanie, a Bartłomiej Ślosarczyk z bliskiej odległości nie dał szans bramkarzowi Decoru.

 

Po przerwie kluczowym momentem okazała się sytuacja z 55. minuty, kiedy arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy. Decyzja wzbudziła sporo kontrowersji, a "11" została zamieniona na gola wyrównującego. W kolejnych fragmentach gra była otwarta, a obie drużyny szukały swoich okazji. Blisko ponownego prowadzenia Spójni był Patryk Fabian, jednak jego uderzenie z rzutu wolnego w 70. minucie zatrzymał bramkarz.

 

Końcówka należała do Decoru. Najpierw w 75. minucie gospodarze wykorzystali indywidualną akcję jednego z zawodników i objęli prowadzenie, a pięć minut później podwyższyli wynik po zamieszaniu w polu karnym, gdy najszybciej do piłki dopadł jeden z graczy miejscowych. Spójnia odpowiedziała w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu Igora Macury po raz drugi na listę strzelców wpisał się Ślosarczyk, ustalając wynik meczu na 3:2. Na