Łukasz Zakrzewski "po słowie" z Żarem był od dłuższego czasu. Były zawodnik m.in. Podbeskidzia, BKS-u, LKS-u Czaniec czy Beskidu Andrychów brał nawet czynny udział w zajęciach a-klasowicza. Pech jednak chciał, że na grudniowym treningu Żaru Zakrzewski odniósł poważną kontuzję zerwania ścięgna Achillesa, która eliminuje go z gry na dłuższy czas...

 

- To prawda - Łukasz miał być naszym pierwszym ogłoszonym transferem. Trenował z nami już od października. Niestety, podczas ostatniej gierki przed świętami doznał poważnej kontuzji, która wyklucza go z gry w tym sezonie. Bardzo nad tym ubolewam. Mimo wszystko wierzę, że zostanie przy klubie i będziemy mogli korzystać z jego wiedzy oraz ogromnego doświadczenia. Lata gry na wysokim poziomie, między innymi w I lidze, mogą nam pomóc w różnych aspektach. Łukaszowi życzę przede wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia.

 

Na pewno taka sytuacja ma wpływ na plany zespołu. Jeśli masz możliwość pozyskania zawodnika z taką przeszłością, to liczysz na to, że w swojej formacji będzie liderem. W związku z tym podjęliśmy już konkretne kroki, aby wzmocnić formację obronną - mówi prezes klubu Michał Kołek. 

 

Jednocześnie Żar nie porzuca swoich ambicji na rynku transferowym. - Tak, mamy plany wzmocnienia zespołu. Prowadzimy rozmowy i czas pokaże, co z tego finalnie wyniknie, natomiast jeden transfer jest już praktycznie dopięty. Chcemy mądrze uzupełnić kadrę przed rundą wiosenną - dodaje Kołek.