SportoweBeskidy.pl: Śledzisz jeszcze lokalne rozgrywki czy już zupełnie wyleczyłeś się z piłki?
Krzysztof Dybczyński
: Nie wyleczyłem się. Śledzę wyniki, czytam Wasz portal, praktycznie codziennie jestem „pod prądem”. Nigdzie nie trenuję, mam pełny odpoczynek, skupiam się wyłącznie na pracy. To taki reset, który już trochę trwa.

 

SportoweBeskidy.pl: Już w ten weekend rusza V liga, czyli rozgrywki, z którymi jeszcze niedawno miałeś do czynienia. Jak scharakteryzowałbyś je fachowym okiem?
K.D.
: Wczoraj wyświetliło mi się wspomnienie, że 1 marca zdobyliśmy z BKS-em Puchar Polski. Ta przygoda w V lidze kojarzy mi się bardzo pozytywnie. To niezwykle wyrównana liga, w której każdy może wygrać z każdym. Lokalnie budzi spore zainteresowanie, a jednocześnie stoi na dobrym poziomie sportowym, z ciekawymi indywidualnościami. Ten format się sprawdza. To rozgrywki dobrej jakości, w których młodzi zawodnicy mogą się rozwijać.

 

SportoweBeskidy.pl: W minionym sezonie rywalizowałeś na ławce trenerskiej BKS-u z Orłem Łękawica. Finalnie Orzeł awansował, a potem wycofał się z IV ligi. Uważasz, że przeskok między tymi ligami jest aż tak duży?
K.D.
: Przeskok na pewno jest. Graliśmy z nimi w czerwcu w Łękawicy, przegraliśmy 1:2. Pamiętam fetę związaną z awansem, festyn, ogromną radość. Byłem pod wrażeniem, że lokalna społeczność może osiągnąć taki sukces i tak się z niego cieszyć. Trochę im wtedy zazdrościłem. Dziś, czytając informacje o wycofaniu, trudno mi to zrozumieć. W tak krótkim czasie przejść od euforii do spadku to coś bardzo przykrego. Żal mi całej społeczności i działaczy, którzy zostawili tam kawał serca. Oby takich sytuacji było jak najmniej.

 

SportoweBeskidy.pl: Na pozycji lidera w V lidze znajduje się MRKS Czechowice-Dziedzice. Ktoś może im zagrozić wiosną?
K.D.:
Wydaje mi się, że MRKS wygra tę ligę. To zespół budowany z myślą o awansie nie od wczoraj. Drużyna jest dobrze poukładana i ma mocne indywidualności.

 

SportoweBeskidy.pl: Błyskawica Drogomyśl zimą wyraźnie się wzmocniła. Była chyba najbardziej aktywna na rynku transferowym. Jak to może przełożyć się na wyniki?
K.D.:
Błyskawica już jesienią osiągnęła dobry wynik. Krystian Papatanasiu stworzył ciekawą ekipę, a po zimowych transferach będzie ona jeszcze bardziej jakościowa. To zawsze był groźny zespół u siebie i nadal taki będzie. Może włączyć się do walki o awans. Już na starcie zagra z MRKS-em i to będzie dobra weryfikacja. Spodziewam się wyrównanego meczu, który da trenerowi odpowiedź, na co ich stać w tej rundzie.

 

SportoweBeskidy.pl: Wspominaliśmy o BKS-ie, więc, no właśnie. Bialska Stal utrzyma się w V lidze?
K.D.
: Bardzo bym tego chciał. Czytam forum kibiców BKS-u i widzę ich ogromne zaangażowanie. Jest tam wielu wiernych fanatyków, dlatego byłoby bardzo szkoda, gdyby klub spadł. Wszystko jest teraz w nogach zawodników. Niezależnie od miejsca w tabeli, każdy chce wygrać z BKS-em. Wiem, że drużynę trapią kontuzje, ale jeśli będą w komplecie i zaprocentuje praca z jesieni, to wierzę, że się utrzymają. To barwny i jakościowy zespół, a V liga straciłaby na ich spadku.

 

SportoweBeskidy.pl: A co z Góralem Istebna?
K.D.
: Rozmawiałem niedawno z Darkiem. Awansowali, żeby się rozwijać. Spokój, który panuje w klubie mimo sytuacji w tabeli, może działać na ich korzyść. O utrzymanie będzie ciężko, ale nawet w przypadku spadku nie będą rozpaczać. Tam patrzy się szerzej na rozwój klubu.

 

SportoweBeskidy.pl: Podsumowując: kto awansuje, kto zagra w barażach, a kto spadnie?
K.D.
: Mistrzem będzie MRKS. Najbliżej baraży są Goczały, ale ja trzymam kciuki za Błyskawicę. Chciałbym, żeby zajęła drugie miejsce i zagrała w barażach. Jeśli chodzi o spadek, to patrząc szerzej na sytuację klubów, obstawiam młodzież GKS-u Jastrzębie oraz Górala Istebna.

 

SportoweBeskidy.pl: Na koniec, kiedy powrót Krzysztofa Dybczyńskiego na ławkę trenerską?
K.D.
: Fajnie jest mieć więcej wolnego czasu. Ale jeśli zadzwoniłby konkretny telefon, na pewno bym się nad nim pochylił. A kiedy wrócę? To już zależy od prezesów lokalnych klubów. (śmiech)