Łatwo nie było
Tempo Puńców zrobiło kolejny krok w kierunku tytułu mistrzowskiego w Lidze Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej. Choć końcówka meczu w Strumieniu była nerwowa, goście utrzymali korzystny rezultat i wywieźli komplet punktów po widowiskowym spotkaniu.
- Zagraliśmy dwie różne połowy. Pierwsza była zdyscyplinowana i poukładana, czego efektem była zdobyta bramka oraz trzy wypracowane sytuacje po składnych akcjach, które powinny zakończyć się trafieniami. Druga natomiast to bardzo chaotyczna gra z naszej strony, sporo niedokładności, które wybijały nas z rytmu, a napędzały przeciwnika. Przy wyniku 3:1 mamy sytuacje na całkowite zamknięcie meczu, nie wykorzystujemy ich i na koniec zrobiło się nerwowo. Wywozimy jednak trzy punkty i to jest najważniejsze - mówi trener Tempa, Kamil Sornat.
Od pierwszych minut Tempo sprawiało lepsze wrażenie. Goście byli konkretniejsi w ofensywie i częściej potrafili zagrozić bramce Wisły. W 34. minucie objęli prowadzenie po dośrodkowaniu Jakuba Niedzielskiego, które skutecznym strzałem wykończył Dawid Hanzel. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania, jednak świetnej okazji nie wykorzystał Mateusz Szatkowski.
W 47. minucie Wisła dopięła swego, po wrzutce Artura Miłego do siatki głową trafił Szatkowski i zrobiło się 1:1. Odpowiedź Tempa była jednak błyskawiczna i bardzo konkretna. W 56. minucie ponownie dał o sobie znać duet Niedzielski - Hanzel. Tym razem asystował ten pierwszy, a Hanzel zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Dwie minuty później role się odwróciły, po podaniu Hanzela trafienie zanotował Niedzielski i Tempo odskoczyło na 3:1. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać. W końcówce kontaktowego gola z rzutu karnego zdobył Dawid Gizler, po faulu na Miłym, i zrobiło się bardzo nerwowo. Wisła próbowała jeszcze doprowadzić do remisu, lecz Tempo utrzymało prowadzenie do ostatniego gwizdka.
- Każda porażka boli, ale jakość w drużynie Tempa była niepodważalna. Z podniesioną głową mogliśmy jednak schodzić z boiska, bo zagraliśmy dobre spotkanie. Mecz był w miarę wyrównany i przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się o remis - ocenił trener Wisły.