"Rekordzistów" trzeba przede wszystkim pochwalić za fakt, że potraktowali swojego przeciwnika "na serio" - bez lekceważenia, bez przejścia obok meczu, z należytym respektem. Projekt GLKS-u Nacomi Wilkowice dopiero "raczkuje", w porównaniu do dziedzictwa Rekordu, jednak ambicja tamtejszych działaczy, trenerów, ale też i samych młodych zawodników występujących w drużynie, dają optymistyczny sygnał, co do patrzenia w przyszłość. Poniekąd nagrodą za ten stan rzeczy nagrodą była dzisiejsza konfrontacja z wielokrotnym mistrzem Polski. 

 

Hala GOSiR-u w Wilkowicach wypełniła się po brzegi. Kibice zobaczyli ofensywny popis biało-zielonych rozpoczęty od odważnego wyjścia Kacpra Świecaka. Bramkarz GLKS-u został za to skarcony przez Martina Dose uderzeniem z dalszej odległości. Dobry materiał do wyciągnięcia wniosków przez młodego golkipera - nie tacy byli karceni przez brawurę, ale ile razy ratowali swój zespół - o tym się już mniej mówi. 

 

Z innych wydarzeń wartych odnotowania, należy podkreślić, iż wilkowiczanie mieli swoje szanse na zdobycie bramki. Dwukrotnie na przeszkodzie stanęło im "aluminium", jak miało to miejsce podczas prób Jonatana MędrkaWiktora Borowicza. Z 13 goli strzelonych przez "rekordzistów" w pamięci zostaną efektowne trafienia Pawła Budniaka z 14. minuty, kiedy to zaprezentował pokaz indywidualnych umiejętności oraz Franco Spellanzona na 7:0 - zawodnik wykazał się niezwykle efektownym uderzeniem. Najwięcej bramkowych łupów zebrał Kacper Pawlus, który skończył mecz z hat-trickiem na koncie.