- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była poprawna, zabrakło tylko wykończenia sytuacji, a wypracowaliśmy ich zdecydowanie więcej niż przeciwnik. W drugiej części wkradło się sporo niedokładności, z czego korzystał rywal. Nasza gra stała się chaotyczna, ale nawet w tym chaosie stworzyliśmy sytuacje, które powinny zakończyć się bramkami. Skuteczność na tym etapie nie jest naszą mocną stroną - podsumował trener Tempa, Kamil Sornat.

 

Pierwsza odsłona spotkania rzeczywiście mogła napawać optymizmem szkoleniowca. Tempo prezentowało się dojrzale w budowaniu akcji, potrafiło utrzymać się przy piłce i regularnie przedostawało się w pole karne przeciwnika. Brakowało jednak konkretów pod bramką, co sprawiło, że mimo optycznej przewagi wynik do przerwy pozostawał otwarty. Na trafienie rywali odpowiedział Alan Pastuszak i do szatni obie drużyny schodziły przy stanie 1:1.

 

Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. W poczynaniach zespołu z Puńcowa pojawiło się więcej prostych błędów i strat w środkowej strefie boiska. Forteca potrafiła to wykorzystać, przejmując inicjatywę i punktując kolejne niedokładności Tempa. Mimo to gospodarze nie rezygnowali z ofensywnych prób. Swoje okazje mieli m.in. po szybkich atakach skrzydłami oraz stałych fragmentach gry. Jedną z bramek zdobył Adam Kaleta, jednak to nie wystarczyło, by odwrócić losy rywalizacji. Forteca ostatecznie zwyciężyła 4:2.