W szeregach gości nie brakuje postaci doskonale znanych przy Legionów, jak Marcin Sztorc, Grzegorz Sztorc czy Rafał Adamczyk, którzy przez lata byli związani z RKS-em. Tym razem sentymenty trzeba było jednak odłożyć na bok, bo na murawie liczyła się wyłącznie piłka.

 

Ostatecznie MRKS wygrał 3:0, choć obraz gry nie w każdym fragmencie był jednostronny.

 

Gospodarze objęli prowadzenie w 28. minucie po efektownym strzale z dystansu w samo okienko Szymona Byrtka. Cztery minuty później było już 2:0, gdy po zagraniu za linię obrony Adrian Pindera wykorzystał sytuację sam na sam. Do przerwy Czechowiczanie mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i kontroli tempa gry, natomiast KS ograniczał się głównie do stałych fragmentów.

 

Po zmianie stron zespół z Bestwinki zaprezentował się odważniej. Od około 60. minuty to goście częściej przebywali na połowie rywala i stworzyli kilka klarownych okazji. Dwukrotnie próbował Grzegorz Sztorc, najpierw po uderzeniu głową minimalnie obok słupka, a następnie po strzale, który również minął bramkę. Rafał Adamczyk po krótkim rozegraniu trafił w bramkarza, swoje szanse mieli także Kamil Kucharczyk po stałym fragmencie oraz Konrad Luszczak, który uderzał głową.

 

Gdy wydawało się, że kontaktowy gol dla KS-u jest kwestią czasu, w doliczonym czasie gry MRKS wyprowadził kontratak i ustalił wynik na 3:0. - Jestem zadowolony, to była dla nas cenna lekcja. Możliwość zagrania z takim rywalem dużo nam daje. Była różnica w kulturze gry, MRKS przejął inicjatywę i nie ma co tego ukrywać. W obronie niskiej momentami radziliśmy sobie jednak całkiem dobrze. Od 60. minuty to my przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy swoje sytuacje i kiedy wydawało się, że coś wpadnie, straciliśmy bramkę na 3:0 - podsumował trener KS-u Bestwinka, Marcin Sztorc.