Testowa inauguracja „Górali” miała o tyle nietypowy charakter, iż rozegrana została na przestrzeni obfitej, 120-minutowej dawki meczowej, w rozłożeniu na równej długości kwarty. W dwóch z nich Podbeskidzie było górą, tym samym odniosło dziś sparingowe zwycięstwo.

Jako pierwszy do „świątyni” Śląska trafił w 33. minucie Marcin Biernat. Jak na kapitana przystało wykorzystał pewnie rzut karny, podyktowany po faulu Wiktora Niewiarowskiego na Oskarze Tomczyku. Obrońca Podbeskidzia posłał piłkę po ziemi, w przeciwny róg bramki, w który rzucił się golkiper wrocławian. I przyznać można nie bez przesady, że bielska drużyna na gola zapracowała, wcześniej celnie z woleja uderzał m.in. w 17. minucie Bartosz Florek. W 36. minucie strzał Wojciecha Słomki nieznacznie minął cel.

Odpowiedź I-ligowca nastąpiła w 70. minucie, a więc już za połową niedzielnego sprawdzianu. Akcja przeprowadzona została lewym skrzydłem, z którego Piotr Samiec-Talar dograł do zupełnie niepilnowanego Luki Marjanaca, pewnie pokonującego Szymona Brańczyka. Niemal dokładnie 10. minut wcześniej główka Radosława Kanacha po kornerze omal nie zmieniła wyniku na korzystniejszy z perspektywy reprezentanta szczebla II-ligowego. „Fantowi” zapobiegł między słupkami Hubert Śliczniak.

Ostatnie trafienie ciekawego meczu to finałowa kwarta, a konkretnie minuta 93. Bielszczanie szybko rozegrali rzut z autu, futbolówka dotarła w „16” od Dalibora Takaca do Macieja Górskiego, który uderzył dokładnie po dalszym słupku i zapewnił wygraną podopiecznym Marcina Włodarskiego. Również ta bramka poprzedzona została ofensywnymi próbami, przy których najczęściej w porę interweniowała wrocławska linia obrony, a w całkiem niezłych sytuacjach pudłował wspomniany Górski.

Odnotować należy, że przy niekorzystnym dla siebie rezultacie 1:2, to konkurent „Górali” atakował i był bliski wtórnego odrobienia dystansu. Zwłaszcza tyczy się to 110. minuty sparingu i główki Marko Dijakovicia z kilku metrów po kornerze Śląska. W tym przypadku błysnął efektowną i instynktowną paradą golkiper Podbeskidzia.