Liczą się konkrety
W beskidzkich derbach w V lidze, w starciu między rezerwami Rekordu a LKS-em Czaniec, zwyciężył zespół dojrzalszy i konkretniejszy w ofensywnych poczynaniach.
- Według mnie był to mecz na remis. Na pewno byłby to wynik bardziej sprawiedliwy, bo mógł pójść w jedną, jak i drugą stronę. Mieliśmy więcej z gry, więcej z posiadania, ale LKS był bardziej konkretny i dojrzalszy. Na pewno było to dobre, piłkarskie spotkanie - mówi w rozmowie z naszym portalem Szymon Niemczyk.
Premierowa odsłona była wyrównanym widowiskiem, co odzwierciedla rezultat. W 16. minucie zespół z Czańca objął prowadzenie. Andrii Apanchuk wykazał się celnym dograniem do Oleksandra Apanchuka, a ten dobrze się obrócił i ulokował piłkę w siatce. Odpowiedź "rekordzistów" była jednak błyskawiczna. 4. minuty później Piotr Wieliński sfinalizował akcję lewym skrzydłem. Za wielu okazji bramkowych żadna ze stron nie stworzyła i wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza część.
Po przerwie działo się więcej. W 69. minucie LKS ponownie prowadził, gdy A. Apanchuk dopadł do odbitej piłki po rzucie rożnym i skutecznym uderzeniem zaskoczył bramkarza rezerw Rekordu. Miejscowi w końcówce meczu przeważali, byli częściej przy piłce, ale ekipa z Czańca skutecznie neutralizowała ich ofensywne zapędy i LKS dowiózł korzystny wynik do końca.