Dopiero w drugiej fazie piłkarskiej jesieni ekipa z Dębowca zaczęła z większą regularnością potwierdzać przynależność do grona najlepszych drużyn w lidze. – Wiem, że to tylko poziom a-klasowy, ale przez pryzmat poprzedniego bardzo dobrego sezonu i postrzegania nas jako faworyta rozgrywek, grało się nam znacznie trudniej. Widzimy, jaka jest rzeczywistość. Po cichu liczyliśmy, że w tej czołówce będziemy, ale mamy sporo młodzieży, która może popełniać jeszcze błędy. Tak w istocie było, choć końcówkę rundy mieliśmy już stabilniejszą – zaznacza Łukasz Agata, szkoleniowiec Strażaka.

Co ciekawe, mając w swoich szeregach znakomitego snajpera w osobie Jakuba Dziwisza – przez wielu wskazywanego jako postać wybijającą się znacząco ponad A-klasę – największym atutem Strażaka okazała się w minionej kampanii... defensywa. Tylko 17 bramek straconych to potwierdza. – Dla mnie to bardzo duży plus i też mimo wszystko zaskoczenie. Kiedy kończyliśmy poprzedni sezon na podium, tych goli traconych mieliśmy sporo. Teraz widać progres i jest to moim zdaniem naprawdę dobry prognostyk w perspektywie rundy wiosennej – ocenia Agata.

Po nowym roku drużyna z Dębowca, aktualnie przechodząca przez okres roztrenowania, celować ma w poprawę obecnej 6. lokaty w a-klasowym gronie. – Lepiej patrzeć w górę tabeli, niż oglądać się za siebie. Mamy fajną drużynę, która potrzebuje coraz więcej ogrania i sobie poradzi. Jak jestem już bodaj 7. sezon trenerem zespołu w A-klasie, a wcześniej w niej grałem, to tak wyrównanej ligi nie pamiętam. Mogą być niespodzianki na koniec sezonu, przy tak małych różnicach wszystko jest możliwe – komentuje nasz rozmówca.