Podbeskidzie zaprezentowało na tle ekstraklasowicza swoje pozytywne oblicze. Owszem, gospodarze zagrali w składzie dalekim od optymalnego, sprawdzając zawodników ze swoich rezerw, ale odniesienie efektownej wygranej wcale oczywistością na dzisiejsze starcie nie było.

Przewagę Bielszczanie osiągnęli w 16. minucie. Strzału po ziemi Krzysztofa Kolanki zza "16" nie zdołał zatrzymać bramkarz GKS-u Patryk Szczuka. Mimo że rywal próbował dystans odrobić, to w 32. minucie ponownie skutecznością "zgrzeszyli" zawodnicy Podbeskidzia. Konkretnie Wojciech Słomka, który po dobrym pressingu popisał się uderzeniem nie do obrony, co zamknęło zdobycze na półmetku sparingowej rywalizacji.

Raptem kilku minut po wznowieniu gry II-ligowiec potrzebował, by ekipę z Katowic rozbić. Zdobycze bramkowe - nie pierwsze tej zimy - odnotowali Oskar TomczykDalibor Takac, co sprawiło, że w 54. minucie test-meczu "przyjezdni prowadzili aż 4:0. Dało to również trenerowi Marcinowi Włodarskiemu spore pole manewru, by szukać dalszych rozwiązań kadrowych, wszak sumiennie jego podopieczni wyniku korzystnego pilnowali. Jedynie w 63. minucie Adrian Błąd trafił do siatki Podbeskidzia, co miało miejsce po rzucie karnym dla GKS-u. Fakt braku goli straconych z akcji również przywołuje pozytywny nastrój w kontekście startu futbolowej wiosny.