W pierwszej części - delikatnie - przewaga optyczna stała po stronie przyjezdnych. Czy jednak wynikało z tego coś konkretnego? Nie do końca… Znacznie groźniejsi w ofensywnych poczynaniach byli zawodnicy Rekordu. W 10. minucie “zakotłowało” się pod bramką Warty po dalekim wyrzucie z autu. Następnie, przed szansą stanął bardzo aktywny Mateusz Tekieli - piłka minęła jednak bramkę. 

 

W 35. minucie nadszedł jednak czas na premierowe trafienie, które padło łupem “rekordzistów”. Miejscowi świetnie rozklepali defensywę Warty, Daniel Ściślak wyłożył piłkę Kacprowi Kasprzakowi, a ten ulokował ją w siatce. W końcówce poznaniacy mocniej “nacisnęli”, ale również nie były to sytuacje z gatunku stuprocentowych. Filip Waluś - wychowanek Rekordu - uderzał nad bramką, z kolei Kacper Rychert został zatrzymany przez Wiktora Żołneczno. Tuż przed zejściem do szatni groźną główką wykazał się Tomasz Boczek. 

 

W drugiej części gra toczyła się na zasadzie wymiany “ciosów”. W 57. minucie Waluś “kąśliwie” uderzał z okolic “16” - bardzo dobrze w bramce Rekordu interweniował Żołneczko. Chwil kilka później “prezent” od bramkarza Warty otrzymał Jan Ciućka, lecz piłka po jego strzale centymetry minęła bramkę. Spotkanie prawdziwych “rumieńców” nabrało w ostatnim fragmencie. W 84. minucie Krystian Wrona z bliskiej odległości zwieńczył dogranie od Kasprzaka. 120. sekund później spotkało się to z ripostą Warty, a konkretniej Marcela Stefaniaka. W 90. minucie Żołneczko i Boczek uchronili Rekord przed stratą bramki, po tym, jak Warta groźnie rozegrała rzut rożny. Ambicja Warty popłaciła w 5. minucie doliczonego czasu. Dośrodkowanie z prawej strony spuentował Michał Smoczyński i spotkanie zakończyło się remisem 2:2.