Maciej Figura: Liga bardziej wymagająca i sporo drużyn realnie myślących o awansie
Król strzelców na półmetku zmagań w żywieckiej „Serie A” i kapitan liderującego tabeli po rundzie jesiennej Maksymiliana Cisiec – z Maciejem Figurą w STREFIE WYWIADU potwierdzamy aspiracje, z jakimi jego drużyna przystąpi do decydującej części sezonu 2025/2026.
SportoweBeskidy.pl: Upływ lat chyba aż tak ci nie doskwiera, bo wciąż nie zwalniasz tempa zdobywanych bramek?
Maciej Figura: Staram się, aby moja forma strzelecka była jak najlepsza i cieszę się, że trochę goli w minionej rundzie znów strzeliłem. Nie pozostaje mi nic innego, jak przepracować zimę, aby taką dyspozycję podtrzymać. Chciałbym, aby wiosną było równie dobrze, bo to będzie oznaczało, że Maksymilian sporo meczów wygrywa.
SportoweBeskidy.pl: A może a-klasowa rzeczywistość nie jest aż tak wymagająca, skoro na czele stawki snajperów jest 37-latek?
M.F.: Moim zdaniem w tym sezonie liga jest bardziej wymagająca, aniżeli w poprzednim. Sporo mamy drużyn, które realnie myślą o awansie, a większość stać na sprawianie pojedynczych niespodzianek. Sami też mieliśmy jesienią trudne spotkania, które ostatecznie wygrywaliśmy, ale pokazywały one, że nie ma żadnych „spacerków”.
SportoweBeskidy.pl: Po jesieni przewaga Maksymiliana nad Koszarawą Żywiec i Beskidem Gilowice nie jest duża. Humory mogliście mieć chyba znacznie lepsze?
M.F.: Rzeczywiście ta przewaga mogła być większa i w połowie rundy taka była, gdy mieliśmy komplet zwycięstw na koncie. Końcówka nie za bardzo nam wyszła, aczkolwiek uważam, że w dużej mierze przyczyniły się do tego kontuzje. Nie mieliśmy zbyt wielkich możliwości dokonywania zmian, przy mimo wszystko nieszczególnie licznej kadrze. Wiem, że czynione są kroki, aby to się zmieniło i pewne wzmocnienia doszły do skutku jeszcze w zimowym okresie. Niebawem ruszamy z przygotowaniami i zobaczymy co się wydarzy.
SportoweBeskidy.pl: Wymienione przeze mnie drużyny to w twoim odczuciu główni konkurenci w walce o mistrzostwo?
M.F.: Tak sądzę. Tym bardziej, że i Koszarawa, i Beskid chcą tego tytułu, a wraz z nim również awansu do „okręgówki”. Uważam, że chyba nawet zespół z Gilowic będzie w nadchodzącej rundzie groźniejszy. Zapowiada się na ciekawą walkę, bo i my mamy swoje cele, które zamierzamy zrealizować i nie wyobrażamy sobie innego scenariusza.
SportoweBeskidy.pl: Co twoim zdaniem może przeważyć, że po mistrzostwo sięgnie Maksymilian Cisiec?
M.F.: Takie elementy, na które zwróciłbym uwagę, to zgranie zespołu, którego trzon pozostaje od pewnego czasu niezmienny, a także bardzo dobra atmosfera. Poza tym z czysto sportowej strony zagramy sporo ważnych meczów na własnym boisku. To o tyle istotne, że spotkania wyjazdowe bywają jednak generalnie trudniejsze. Są mocne „dwójki” z Łękawicy i Żywca, Góral Żywiec czy Skrzyczne Lipowa. Trzeba w każdym meczu skupić się, aby nie stracić punktów w jakiś głupi sposób.
SportoweBeskidy.pl: Zarzuca się wam co rusz – i pewnie do was to także dociera – że jesteście drużyną nadmiernie korzystającą z zagranicznego zaciągu...
M.F.: Osobiście przyznam, że trochę takie podejście mnie irytuje, bo mówimy w większości o zawodnikach z Ukrainy, którzy w klubie są od kilku ładnych lat i z nim też się utożsamiają. Nie są to jacyś chłopcy sprowadzani do Ciśca tylko po to, aby osiągnąć jakiś sportowy cel. Mają zapewnioną pracę, z obowiązków treningowych wywiązują się bardzo solidnie, są pomocni w każdej sytuacji i można na nich liczyć. A do tego pod względem piłkarskim prezentują się na tyle dobrze, że potrafią robić różnicę na a-klasowym poziomie. Dodam, że na Żywiecczyźnie są kluby, które wydzwaniają za nimi i chcą ich podebrać, bo w każdym zespole w naszej lidze daliby sobie spokojnie radę.
SportoweBeskidy.pl: Z sentymentem spoglądasz pewnie na to, co dzieje się szczebel niżej, bo twój poprzedni klub Magura Bystra zmierza ku A-klasie?
M.F.: Cóż, mam nadzieję, że nie spotkamy się w przyszłym sezonie (śmiech). Byłem na niektórych meczach Magury, bo trochę czasu tam także spędziłem. Cóż mogę powiedzieć, życzę klubowi osiągnięcia celu awansu do A-klasy, bo w tym kierunku to zdaje się zmierzać.
SportoweBeskidy.pl: A uważasz w takim razie, że dzisiejszy mistrz A-klasy poradziłby sobie w lidze okręgowej?
M.F.: Myślę, że tak. Miałem okazję trochę meczów „okręgówki” w obecnym sezonie obejrzeć i tylko Tempo Puńców wyrasta ponad tą ligę. Jasne, że są i inne mocne drużyny, jak Podhalanka Milówka czy Bory Pietrzykowice, z którymi byłoby ciężko wygrać, ale większość określiłbym jako będące „w zasięgu”. Popatrzmy na zespół z Leśnej, który nie tak dawno awansował. Nie poczyniono jakichś wielkich wzmocnień, nie rozdaje się pieniędzy na prawo i lewo, a wyniki beniaminka spokojnie się bronią.