Marcin Wiśniewski: Najbardziej zależy nam na dobrej atmosferze i frekwencji
To wprawdzie dopiero 2. ligowe kolejki w B-klasie w Podokręgu Skoczów, ale daje do jakieś podstawy do wyciągania pierwszych wniosków. Na ten moment tabeli przewodzi LKS Rudnik – od sezonu 2026/2027 pod wodzą nowego szkoleniowca Marcina Wiśniewskiego, z którym podejmujemy kilka ligowych wątków w STREFIE WYWIADU.
SportoweBeskidy.pl: Zakładam, że świetne nastroje panują w Rudniku na wstępie nowego sezonu?
Marcin Wiśniewski: Na pewno fajnie rozpoczęliśmy rozgrywki. Mamy 2 zwycięstwa na koncie, więc to bardzo pozytywny start. A wiemy, że pierwsze mecze bywają często trudne i wiąże się z nimi zawsze jakaś niewiadoma.
SportoweBeskidy.pl: Solidne transfery latem, zwłaszcza na finiszu przygotowań dołączyli do was na wypożyczenie zawodnicy, którzy mają doświadczenie gry w „okręgówce”. Co te manewry kadrowe oznaczają?
M.W.: Priorytetem było utrzymanie dotychczasowej kadry i to się powiodło. Dołączyli do nas na wypożyczenie z Victorii Hażlach – bracia Szymon i Wojciech Grygierek oraz Szymon Zrąbkowski, wrócił do klubu Mateusz Hołyst, nową twarzą jest Przemek Parchański, który miał przerwę od grania. Na poziom b-klasowy to bardzo solidni zawodnicy i to widać już na boisku. Budujemy drużynę, a nowi piłkarze są ku temu ważnym ogniwem. Liczę, że pójdziemy do przodu, gdy tylko będziemy systematycznie trenować.
SportoweBeskidy.pl: Co może być waszym atutem, a co wymaga najpilniejszej poprawy?
M.W.: Musimy poprawić defensywę. 3 gole stracone w ostatnim meczu powodują, że nie można być zadowolonym. Jesteśmy równocześnie mocni w ofensywie. Mamy w swoich szeregach snajpera w osobie Samuela Kastingera, który ma już 7 bramek na koncie. Będziemy się starali zbilansować tę drużynę. Od miesiąca gramy w innym ustawieniu od tego preferowanego za wcześniejszego trenera, więc to też wymaga dopracowania i odpowiedniego zgrania. Sporo jest do poprawy i na tyle, na ile się będzie dało w naszej b-klasowej rzeczywistości, to podejmiemy się realizacji na treningach.
SportoweBeskidy.pl: Cel chyba dość klarowny się wydaje, że zamierzacie bić się o lokaty w ścisłej czołówce B-klasy?
M.W.: Przede wszystkim zależy nam na dobrej atmosferze i frekwencji. Piłka ma na tym poziomie sprawiać radość i tu wskazałbym na główny cel. Wiadomo, że wyniki wpływają na atmosferę, a to tabela pokaże dopiero o co będziemy w stanie w tym sezonie grać.
SportoweBeskidy.pl: Czy ta liga ma w ogóle faworyta?
M.W.: Wydaje się, że stawka jest bardzo wyrównana i tak naprawdę następne mecze więcej pokażą. Przed nami ciężki bój z zespołem z Ochab, który również ma na koncie komplet punktów. Świetnie zaczął Orzeł Zabłocie, który ma aspiracje, by wrócić do A-klasy. Solidnie wygląda GKS Kaczyce, są także w stawce „dwójki”, w tym wydaje się dość mocny Góral Istebna. W każdym spotkaniu trzeba będzie pokazać swoje, aby dopisać punkty.
SportoweBeskidy.pl: Przykład KS Nierodzim pokazuje, że beniaminek wchodzący z B-klasy wyżej chyba nie musi być skazany na trudny los.
M.W.: Tu o tyle inaczej wygląda sytuacja, że w Nierodzimiu już w B-klasie występowało spore grono zawodników z ligowym doświadczeniem, na czele z braćmi Sikorami. To ogranie potem wychodzi w meczach o stawkę i ten przeskok do A-klasy nie jest tak odczuwalny.
SportoweBeskidy.pl: A w Rudniku taka gotowość jest?
M.W.: Ciężko powiedzieć. Był już swego czasu przerabiany w Rudniku temat A-klasy i raczej wiązał się z koniecznością walki o utrzymanie. Nie będziemy sobie tym zaprzątali głów i z nastawieniem na zwycięstwo podchodzimy do każdego kolejnego meczu.