Marszem do półfinału
Nie było sensacji w ćwierćfinałowej rywalizacji pomiędzy Góralem Żywiec a Borami Pietrzykowice na szczeblu podokręgu.
Jakiekolwiek obawy, że dobrze prezentujący się w lidze Góral zdoła pokusić się o niespodziankę okazały się z perspektywy gości nieuzasadnione. – W miarę szybko strzeliliśmy gola, potem dołożyliśmy kolejnego i było spokojniej. Aczkolwiek nie można powiedzieć, że Góral nie stawił nam żadnego oporu, bo zaprezentował się z dobrej strony – mówi Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec ekipy z Pietrzykowic.
Po kwadransie faworyt już prowadził. Wrzutkę Daniela Grabskiego z rzutu rożnego celną główką spuentował Jakub Sołtysik. Na 2:0 przyjezdni podwyższyli w 29. minucie. Gol ten obciąża konto golkipera Żywczan, który nie poradził sobie ze stosunkowo łatwym uderzeniem Grabskiego z rzutu wolnego z okolic 22. metra. Na przełomie obu meczowych połów zawodnicy Borów dowiedli swej wyższości. W 43. minucie Michał Motyka w zamieszaniu umieścił piłkę w siatce po uprzednim wygranej walce przez Damiana Michalskiego. Wstęp drugiej części to „fant” Damiana Pyrka, który przymierzył prawą nogą po akcji Motyki. A-klasowicz pokusił się o bramkę honorową, gdy w 57. minucie wykorzystał kornera.
– Przy wysokim prowadzeniu pilnowaliśmy wyniku i tego, aby skumulować energię. Dobrze, że obyło się bez komplikacji, bo też rotacje w składzie były i mogliśmy je kontynuować w trakcie spotkania – dodaje Gruszfeld, którego podopieczni w znakomitym stylu zameldowali się w pucharowym półfinale.