Do Victorii należały kluczowe akcenty starcia, a swoje zrobili kluczowi jej snajperzy. W 6. minucie piłkę przejął Kamil Szajter, po czym sprzed „16” oddał strzał, który zakończył lot w siatce. Równie pozytywnie goście spotkanie spuentowali. Trafienie Eryka Rybki z 86. minuty, uderzającego przytomnie w „krótki” słupek, definitywnie rozwiało nadzieje zawodników Wisły, by kontynuować zwycięską serię.

Ekipa z Hażlacha pomiędzy bramkowymi zyskami kilka razy niepokoiła defensywę gospodarzy. Obok słupka uderzył Rybka po podaniu od Szajtera. Szczęścia po wejściu na murawę szukali także: Szymon PaluchAntoni Czapla, ustępując Jarosławowi Gatnerowi. – Najbardziej w naszej sytuacji potrzebne są punkty i te zdobyliśmy. Jeśli dołożymy ich jeszcze kilka, a są na to widoki przy takiej konsekwencji w defensywie, to z całą pewnością i gra będzie wyglądała lepiej. Na razie widać w pewnych momentach trochę „związane” nogi – nadmienia Tomasz Wuwer, szkoleniowiec Victorii.

Perspektywa piłkarzy ze Strumienia? Nie da się zdobywać punktów, o wygrywaniu meczów nie wspominając, gdy nie oddaje się strzałów w światło bramki. – Mieliśmy w pierwszej połowie 3 rzuty wolne z okolic 18. metra, a nie potrafiliśmy nawet zmusić bramkarza do interwencji. Nic nie wynikało też z optycznej przewagi, jaką osiągnęliśmy po tym, gdy rywal skorzystał na wstępie meczu z naszego błędu i objął prowadzenie – komentuje Mateusz Szatkowski, grający trener Strumienian.