Spotkanie z "Goczałami" było naprawdę solidne w wykonaniu wilkowiczan. GLKS Nacomi miał swój plan na ten mecz i konsekwentnie go realizował. Pierwsza część zakończyła się bez goli, jednak po zmianie stron naszedł czas na konkrety. W 51. minucie rezerwy LKS-u na prowadzenie wyprowadził Bartłomiej Piworowicz, jednak to nie podcięło "skrzydeł" ambitnym gospodarzom. W ostatnim kwadransie meczu do remisu doprowadził Dominik Kępys i wynikiem 1:1 zakończyło się to spotkanie. 

 

- Tutaj każdy punkt urwany drużynom z czołówki ma swoją wartość dodaną. Uważam, że wynik jest sprawiedliwy - każda z drużyn mogła ten mecz wygrać, ale równie dobrze przegrać. Nikt nie jest przesadnie poszkodowany. W pierwszej połowie graliśmy naprawdę dobrze, co pokazuje, że mamy solidne podstawy, by patrzeć z optymizmem na kolejne spotkania - zauważył Krzysztof Bąk, trener GLKS-u. 

 

Tym samym wilkowiczanie przełamali, połowicznie, passę meczów z porażką na koncie. Warto również odnotować, iż debiut od początku w I drużynie GLKS-u zanotował zbierający pozytywne recenzje w "dwójce" Mateusz Stwora. - Szanujemy ten punkt i cieszymy się z niego, bo cztery porażki z rzędu zostawiły w nas delikatny ślad. Zdajemy sobie sprawę, jaka jest piłka - wiedzieliśmy, że nie gramy źle i nie było powodu do dramatyzowania, choć oczywiście mieliśmy swoje problemy. Mentalnie idziemy jednak w górę. Postawiliśmy z LKS-em II na młodych zawodników i to przyniosło efekt - bardzo dobry debiut od pierwszej minuty w V lidze zaliczył Mateusz Stwora - dodaje Bąk.