„Mijanka” w tabeli
Dla zespołów z Wisły i Pogórza świąteczne spotkanie było inauguracyjnym na wiosnę, toteż przewidzenie aktualnej dyspozycji stanowiło pewną trudność.
Wystarczyło 120. sekund, by wynik potyczki uległ zmianie na korzyść przyjezdnych. W 2. minucie Kacper Fiedor sfaulował w polu karnym Piotra Ćwielonga i właśnie sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość. Plan Wiślan został więc na wstępie storpedowany, aczkolwiek gospodarze robili, co mogli, aby „załapać się” do walki o zwycięstwo. Odnotowali kilka strzałów czy dośrodkowań po stałych fragmentach, by w 37. minucie dopiąć swego. Perfekcyjnym wykonaniem rzutu wolnego popisał się Dawid Mazurek. Wysiłek o tyle zdał się na nic, że w doliczonym czasie pierwszej połowy obrońcy WSS przyglądali się tylko, jak główkujący Marcin Bomski – dobijający uderzenie Ćwielonga blokowane przez Mariusza Pilcha – pokonuje bramkarza.
Stając przed powtórną koniecznością nadrabiania dystansu, piłkarze z Wisły byli w ofensywie aktywni. Sęk jednak w tym, że swoje szanse marnowali. Uderzenie w poprzeczkę z rzutu wolnego oddał Paweł Leśniewicz, bliski powodzenia był również Szymon Woźniczka. Równocześnie coraz groźniejszy charakter miały wypady LKS-u. Doskonałe okazje to te Kamila Kacprzykowskiego oraz Mateusza Kuchni, przy których gospodarze mogli mówić o sporej dozie szczęścia. I wreszcie w 80. minucie dalekim wykopem Fabian Wandzel przeniósł ciężar na wiślańską połowę, gdzie źle piłkę zgrał Seweryn Tatara, co ułatwiło zadanie gościom. Ćwielong obsłużył Dawida Waliczka na 5. metrze, który dopełnił formalności i przypieczętował zwycięską inaugurację Pogórzan.
Dopisując sobie punkty do ligowego dorobku, podopieczni Łukasza Hanzela prześcignęli konkurenta w tabeli. Jakkolwiek nie ma to na ten moment innych konsekwencji, tak może mieć wpływ ma postawę obu drużyn w toku wiosennych rozgrywek.