Pierwsza połowa była wyrównana i choć nie przyniosła bramek, mogła się podobać. Gra toczyła się w dobrym tempie, obie drużyny potrafiły utrzymać się przy piłce i budować akcje. Widać było świeżość i zaangażowanie po obu stronach.

 

Tuż po przerwie gospodarze objęli prowadzenie, trafiając w 47. minucie. Beskid potrzebował chwili, by złapać rytm, ale z czasem zaczął przejmować inicjatywę. Wyrównanie padło po dobrym zgraniu Michała Pietraczyka, które wykorzystał testowany zawodnik. Chwilę później było już 2:1. Kacper Zątek wykończył akcję po asyście Krzaka i to Skoczowianie byli bliżej końcowego sukcesu. Co istotne, przy prowadzeniu 2:1 w drugiej połowie Beskid miał swoje okazje, by zamknąć mecz. Najlepszą z nich miał Piotr Dyczek, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak nie zdołał podwyższyć wyniku. Skuteczności zabrakło też w kilku innych obiecujących akcjach.

 

Niewykorzystane sytuacje zemściły się w końcówce. W 88. minucie ROW doprowadził do wyrównania i ustalił wynik spotkania na 2:2. - Za nami niezły mecz. Początek meczu był gorszy w naszym wykonaniu, ale później jak ustabilizowaliśmy celowniki, to wyglądało to optymistycznie. Jest to miły prognostyk - podsumował trener Beskidu, Bartłomiej Konieczny.