"Mimo porażki, mogliśmy zejść z boiska z podniesioną głową"
Drużyna z Puńcowa przegrała w finale Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Skoczów z Kuźnią Ustroń. Mimo to, Tempo pozostawiło po sobie dobre wrażenie. Zarówno sportowo, jak i organizacyjnie.
Intensywne opady śniegu były bliskie storpedowania finału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Skoczów. Do tego jednak nie doszło. Wytężona praca wolontariuszy z Puńcowa, którzy ochoczo ruszyli do pracy, aby przygotować murawę do stanu użytku byli jednymi z bohaterów tego spotkania. - Na początku ogromne słowa uznania dla klubu i naszej wiernej społeczności, bez której ten mecz w ogóle by się nie odbył. To pokazuje, że klub stoi na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym, a kibice doskonale to widzą, chcą się z nim utożsamiać i wspierają go na każdy możliwy dla siebie sposób. Za to należy im się pełny szacunek - mówi nam Kamil Sornat, trener Tempa.
Spotkanie finałowe w pierwszej części lepiej układało się dla gości, którzy prowadzili do zejścia do szatni. Później jednak proporcje się zmieniły. Tempo podjęło "rękawice" i wyrównało po golu Rafała Adamka. W samej końcówce ustronianie zdobyli dwa gole i to oni cieszyli się z triumfu w Pucharze Polski na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała. - Jeśli chodzi o sam mecz, uważam, że jego przebieg był bardzo wyrównany. Już na początku mieliśmy stuprocentową sytuację na otwarcie wyniku i możemy jedynie gdybać, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby udało się ją wykorzystać. Do końca pierwszej połowy to jednak Kuźnia wyglądała nieco korzystniej.
Po przerwie role się odwróciły — przejęliśmy inicjatywę, a różnica dwóch klas rozgrywkowych w ogóle nie była widoczna. Częściej utrzymywaliśmy się przy piłce, zmuszając rywali do niskiej obrony. Zabrakło naprawdę niewiele, by doprowadzić do rzutów karnych, które byłyby najbardziej sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Mimo porażki, mogliśmy zejść z boiska z podniesioną głową. Zawodnicy zostawili na murawie wiele charakteru, zdrowia i umiejętności, odwdzięczając się w ten sposób swoim kibicom - ocenia Sornat.