Lepiej w mecz weszli Bestwinianie, którzy w pierwszej połowie potrafili narzucić swoje warunki gry. Efektem tego była bramka otwierająca wynik spotkania. Po zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Kacper Gawor, który skutecznym strzałem głową dał LKS-owi prowadzenie. Rekord III odpowiedział jeszcze przed przerwą, doprowadzając do wyrównania i do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1:1.

 

Po zmianie stron kibice zobaczyli więcej goli, choć tym razem częściej do siatki trafiali zawodnicy "trójki" Rekordu. LKS Bestwina nie ograniczała się jednak wyłącznie do defensywy i również potrafiła zagrozić bramce rywala. Drugiego gola dla LKS-u zdobył Marcin Michalak, który popisał się efektownym uderzeniem sprzed pola karnego, kierując piłkę w długi róg bramki. W dalszej fazie meczu skuteczniejsza okazała się młodzież Rekordu, która potrafiła bezlitośnie wykorzystać błędy indywidualne gospodarzy i zbudować wyraźną przewagę bramkową. Sparing zakończył się finalnie wygraną Rekordu III 5:2. 

 

- Mimo złego wyniku sparing oceniam na plus. Zmagaliśmy się z problemami kadrowymi, graliśmy w dużej mierze składem uzupełnionym juniorami oraz dwoma zawodnikami testowanymi. Drużyna realizowała założenia, była konsekwentna i zdyscyplinowana. Widać, że to, o czym rozmawiamy, coraz lepiej przekłada się na boisko - podkreślał trener LKS-u, Marcin Stefanowicz. 

 

Opiekun Bestwinian zaznaczył również, że jego zespół miał swoje okazje, by poprawić wynik, a przewaga Rekordu nie była aż tak wyraźna w obrazie gry. - Na pewno mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy podreperować rezultat. Po naszych błędach indywidualnych młodzież Rekordu nas wypunktowała, ale nie było tak, że rywal całkowicie przejął kontrolę nad meczem i zepchnął nas do defensywy - dodał Stefanowicz.