Mistrzostwo jesieni? Przybyło pretendentów
Na kilku boiskach a-klasowych na Żywiecczyźnie losy weekendowych meczów ważyły się do ostatnich minut. Liczną grupę w czołówce ucieszyło bez wątpienia rozstrzygnięcie w rywalizacji Koszarawy Żywiec z liderującym stawce – aczkolwiek już z minimalną przewagą nad konkurencją – Maksymilianem Cisiec.
Liderowi „pod górkę”
Do 80. minuty szlagierowej potyczki w Żywcu piłkarze Maksymiliana mieli wszystko pod kontrolą, wszak po bramce niezawodnego Macieja Figury prowadzili od 40. minuty. Rzutem na taśmę jednak Koszarawa nie tylko uniknęła porażki, ale i zadała ją aktualnemu liderowi, wspinając się na 4. pozycję w stawce. Rozstrzygnięcie niniejsze spowodowało przede wszystkim to, że ekipa z Ciśca nie zdołała odskoczyć w tabeli.
A czy można mówić o niespodziance, zważywszy na dotychczasową świetną postawę topowej drużyny w żywieckiej A-klasie? – Przed sezonem mówiło się, że Koszarawa chce awansować. Na początku nie do końca potwierdzała to na boisku, ale teraz osiągnęła bardzo ważne zwycięstwo. Maksymilian miał w pewnym momencie rundy dość wyraźną przewagę i zdawał się kroczyć po swoje. Ale widzimy, że praktycznie nic z niej już nie zostało po drugiej przegranej w sezonie. Będzie więc jeszcze ciekawie – mówi Jakub Malarz, szkoleniowiec LKS-u Sopotnia.
Ścisk w czołówce
Bardzo interesujące rzeczy dzieją się za plecami lidera. Raptem 3 „oczka” straty ma zajmujący 5. miejsce Beskid Gilowice, który w niedzielę do pauzy remisował z Sołą na jej terenie, by jednak udowodnić ofensywną moc i wrócić do walki o prymat w lidze. Do strzelania tuż po pauzie włączył się zwłaszcza Bartosz Sala, wieńcząc spotkanie z hat-trickiem.
Miano wicelidera zachowała „dwójka” Orła Łękawica. Pogrom 6:1 urządzony Grapie Trzebinia nie zaskakuje w żadnej mierze, tym bardziej, gdy popatrzymy na strzelców bramek dla gospodarzy.
Tylko punkt straty mają po 11. kolejce rezerwy Stali-Śrubiarnia, które tylko pozornie miały w weekend łatwe zadanie. – Wiedzieliśmy, że na sztucznej murawie będzie nam ciężko, ale powalczyliśmy. Na początku rywal nie strzelił karnego, którego zresztą sędzia nie powinien podyktować. Później strzeliłem gola na 1:0, ale arbiter zaskoczył wszystkich wskazując na faul zawodnika, który mi piłkę dośrodkował. Było więc ciekawie, a żaden zespół do pauzy nie zdobył przewagi – opowiada grający trener ekipy z Sopotni, która musiała w drugiej połowie godzić się ze stratą... 5 bramek, w tym 4 od 80. minuty jednostronnego wówczas spotkania. – Chcieliśmy za wszelką cenę wyrównać, ale wszystko się posypało. Rezultat natomiast nie oddaje tego, jak ten mecz wyglądał – dodaje Malarz.
A skoro przy klubie z Sopotni jesteśmy – do zdrowia wraca Jeremiasz Cader, który jest już po operacji złamanej kości piszczelowej i... odwiedzinach swojej drużyny. Wkrótce klub planuje rozpocząć zbiórkę na wsparcie rehabilitacji 18-latka, czemu należy z oczywistych względów przyklasnąć.
Doświadczenie wzięło górę
Dominik Natanek, grający trener Metalu Węgierska Górka, bohaterem swojego zespołu z racji gola strzelonego w 82. minucie potyczki z Góralem. Goście wywieźli tym samym komplet punktów z niewygodnego terenu. – Byłem na meczu i bardzo szkoda mi Górala. Wyniki nie układają się po myśli trenera, choć moim zdaniem gospodarze wyglądali lepiej od przeciwnika – tłumaczy nasz rozmówca.
Również na finiszu pełną pulę na swoją stronę przeciągnął Świt Cięcina – faworyzowany w konfrontacji z beniaminkiem z Czernichowa. Do 88. minuty był remis... – Świt w drugiej połowie wyraźnie przeważał i praktycznie non stop przebywał na połowie rywala. Kwestią czasu było strzelenia decydującego gola i to się ostatecznie wydarzyło – klaruje Jakub Malarz.
Tytułem uzupełnienia wyników weekendowych – sukces wyjazdowy w Rajczy świętowali piłkarze z Lipowej, w tym powracający do gry snajper Maciej Sowa. Do przerwy wyręczył go dubletem Piotr Górny, co wystarczyło do zwycięstwa. – Myślałem, że zarówno Skrzyczne, jak i Soła będą mocniejsze. Lepsze mecze te drużyny przeplatają jednak słabszymi, a zwłaszcza w przypadku zespołu z Rajczy o rychłym powrocie do „okręgówki” nie ma mowy – komentuje szkoleniowiec LKS-u.
Wyniki 11. kolejki:
Magórka Czernichów – Świt Cięcina 2:4 (2:2)
Gole: Malciak, Satława – Piątek (2), Motyka (2)
Koszarawa Żywiec – Maksymilian Cisiec 2:1 (0:1)
Gole: Macalik, Garncarczyk – M. Figura
Góral Żywiec – Metal Węgierska Górka 1:2 (0:1)
Gole: Piątek – Kochutek, Natanek
Soła Żywiec – Beskid Gilowice 2:7 (2:2)
Gole: Prochownik (2) – Sala (3), Tatara (2), Socha, Kastelik
Stal-Śrubiarnia II Żywiec – LKS Sopotnia 5:0 (1:0)
Gole: Stokłosa (2), Bargiel, Zajdler, Hernas
Orzeł II Łękawica – Grapa Trzebinia 6:1 (3:0)
Gole: R. Mrózek (2), Rzeszótko (2), Tomaszek, Pośpiech – Zahrubskyi
Soła Rajcza – Skrzyczne Lipowa 1:2 (0:2)
Gole: Zawada – P. Górny (2)
TABELA/TERMINARZ