Mistrzowskie otwarcia i zamknięcia
Po pierwszej w sezonie porażce futsaliści Rekordu Bielsko-Biała udali się do Katowic. A tam przyszło im mierzyć z drużyną sobie doskonale znaną.
Klamrą spięty został wyjazdowy mecz Rekordu i tyczy się to obu rozegranych w Katowicach-Szopienicach połów. Goście bardzo dobrze startowali zarówno, gdy rywalizacja się rozpoczęła, jak i po przerwie, kiedy zmieniali wynik na swoją korzyść. Finiszowali nie inaczej. A wszystko to złożyło się na przekonujący triumf aktualnych mistrzów Polski. Pokazali, że po sobotniej przegranej domowej z Constractem Lubawa nie ma już śladu, a forma przed podróżą do Brukseli i zmaganiami w futsalowej Lidze Mistrzów - daje powody do optymizmu.
Łukasz Biel, Artur Popławski czy Tomasz Lutecki - obecność tych znanych w Cygańskim Lesie postaci w szeregach akademików z Katowic, zwiastowało emocjonujące starcie. Liczący na niespodziankę gospodarze mogli zatem poczuć się rozczarowani, bo z "rekordzistami" finalnie nie nawiązali takiej walki, aby o cokolwiek się pokusić. Mało tego - ani razu nie byli w stanie zmusić bielskiej defensywy do kapitulacji.
A przyjezdni? Wywiązali się z roli faworyta w sposób iście wzorcowy. W 5. minucie Eric Panes "napoczął" przeciwnika, celnie uderzając po kornerze Pawła Budniaka. I choć długo futsaliści Rekordu czekali na kolejne trafienie, a w tzw. międzyczasie liczyć musieli na parady Bartłomieja Nawrata czy fart po próbie Popławskiego w słupek, to "dwupakiem" okrasili przełom pierwszej i drugiej części. Prócz Panesa, podwyższającego wynik z asysty Michała Kubika, w gronie strzelców zaistniał też Mikołaj Zastawnik, któremu kluczowe podanie wykonał Matheus. Przy stanie 3:0 kontrola nad wydarzeniami na parkiecie była kompletna. Gol Michała Marka z końcówki potyczki jedynie podwyższył rozmiar zasłużonego wyjazdu skalpu solidnych bielszczan. Wspomnieć warto, że biało-zielonym nie za bardzo dopisywało szczęście, wszak Stefan Rakić, Marek oraz Panes obijali słupek "świątyni" AZS UŚ.