Mistrzowskie transfery?
O tym, czy pozyskani przez Beskid Gilowice zawodnicy – a nie są to postaci w środowisku anonimowe – poprowadzą drużynę do tytułu najlepszej w żywieckiej A-klasie, przekonamy się za kilkanaście tygodni. Tymczasem kadrowe manewry już na obecnym etapie przygotowań do ligi warte są zauważenia.
Transferem najbardziej spektakularnym jest ten, na który od pewnego czasu się zanosiło. Niezależnie od problemów organizacyjnych, jakie pojawiły się zimą w Łękawicy, do odejścia z tamtejszego klubu sposobił się Kamil Małolepszy. Napastnik z doświadczeniem na IV-ligowym poziomie zakotwiczył w Gilowicach i z całą pewnością wzmocni siłę rażenia drużyny trenera Seweryna Kośca.
Świetnym przeglądem pola i boiskowym charakterem cechuje się z kolei inny nabytek Beskidu. To Marcin Osmałek, który po przerwie wraca na boisko, a że jest gwarancją jakości potwierdzić mogą kibice m.in. Górala Żywiec, GKS-u Radziechowy-Wieprz czy właśnie Orła Łękawica, bo barwy tych klubów z regionu bronił w przeszłości rutynowany pomocnik.
A-klasowicza w walce o prymat w lidze wspomoże również Tomasz Strzałka. Zawodnik ten występował w Beskidzie jesienią na zasadzie wypożyczenia, teraz definitywnie związał się z klubem, którego w krótkim czasie stał się istotnym ogniwem.
Czy wspomniane transferowe ruchy pozwolą Gilowiczanom zrealizować upragniony cel awansu do „okręgówki”? – Na papierze będziemy mocniejsi, ale to boisko ostatecznie wszystko zweryfikuje. Rywale też nie próżnują, ale to dobra wiadomość dla lokalnych społeczności. Liga będzie ciekawsza, więc mamy też nadzieję, że przyciągnie więcej kibiców na trybuny. U nas akurat z frekwencją jest całkiem nieźle, ale chcemy dalej dbać o atmosferę, aby dni meczowe w Gilowicach były takim rodzinnym świętem – zauważa Bartosz Sala, prezes i czołowy snajper Beskidu.