Motywacja, energia i... potrzeba przełamania
Światełko w tunelu dla walczącego o utrzymanie w lidze okręgowej Sokoła Słotwina widać, a zdobyty już pierwszy na wiosnę punkt wzbudza apetyty, by wkroczyć na zwycięską ścieżkę.
Domowa rywalizacja Sokoła z ekipą z Radziechów pozwoliła przerwać wiosenną serię porażek. Mało tego – gospodarze powinni wyżej notowanego rywala pokonać. – Zupełnie nic by się nie stało, gdyby do przerwy było 3, albo i nawet 4:0 dla nas, bo graliśmy naprawdę dobrze. Ale rzeczywistość okazała się inna i tego szkoda. W drugiej połowie za bardzo podzieliliśmy się w grze na 2 obozy – tych, którzy chcieli wyłącznie atakować, i tych broniących. Za dużo było chaosu, choć konkrety w postaci sytuacji też mieliśmy po swojej stronie. Jest więc generalnie duży niedosyt i wkurzenie z racji remisu – komentuje Przemysław Jurasz, szkoleniowiec Sokoła.
Pomimo niepełnej satysfakcji, w Słotwinie panują optymistyczne nastroje względem dalszej części rozgrywek ligowych. Z wolna poprawia się sytuacja zdrowotna w drużynie. O ile Jurasza oraz Kamila Wójcika już w tym sezonie na boisku zabraknie, to po urazie w trakcie konfrontacji przeciwko „Fiodorom” powrócił do gry Rafał Hałat. Jeśli pomyślnie przebiegać będzie proces rehabilitacji kontuzjowanej łydki, to jeszcze w kwietniu w składzie Sokoła znaleźć się powinien Seweryn Caputa. – Dobrze, że mamy przy tym wszystkim głębię składu i odpowiednio przepracowaliśmy zimę. Przed ostatnim meczem była już widoczna ta motywacja i pozytywna energia, także podczas treningów. Wierzę, że będzie nam towarzyszyć dalej i jestem dobrej myśli. Potrzebujemy przełamania, aby ruszyć – dodaje nasz rozmówca.
W sobotę kolejna próba Słotwinian, by passę meczów bez wygranej wreszcie zakończyć. Drużynę czeka wyjazd do Żabnicy i konfrontacja z „czerwoną latarnią” ligi. – To taki teren, gdzie z racji specyfiki boiska wszelkie zasady i schematy trzeba zazwyczaj głęboko zakopać. Nie będzie łatwo, bo przeciwnik też ma swoje argumenty i w składzie kilku zawodników potrafiących grać w piłkę. Nie wyobrażam sobie natomiast, abyśmy i tu się potknęli – zaznacza Jurasz.