- Za nami mocny tydzień przygotowań. Martwią mnie stracone bramki po indywidualnych błędach, ale na tym etapie przygotowań mogą się jeszcze zdarzyć. Bardzo dobrze natomiast wyglądaliśmy z piłką - ocenia Kamil Sornat, trener Tempa. 

 

Goście rozpoczęli mecz z impetem i już w 1. minucie objęli prowadzenie. Tomasz Stasiak skutecznie zamknął dogranie z prawej strony, a kilka minut później Rafał Adamek wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Ten sam zawodnik w 13. minucie popisał się indywidualną akcją, mijając golkipera Stali i podwyższając na 3:0 BKS odpowiedział w 24. minucie, gdy Paweł Kozioł wykończył dośrodkowanie Pawła Michałka. Tuż przed przerwą Adamek ponownie dał o sobie znać, kończąc rajd skrzydłem, a w doliczonym czasie pierwszej połowy Kozioł mierzonym uderzeniem zza pola karnego zdobył drugiego gola dla BKS-u. Do szatni zespoły schodziły przy wyniku 2:4.

 

Druga część spotkania znów zaczęła się od ciosu Tempo. W 47. minucie na listę strzelców wpisał się testowany zawodnik, wykorzystując moment nieuwagi defensywy BKS-u Stali. Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. Siedem minut później Dariusz Łoś sfinalizował akcję po podaniu z prawej strony, dając impuls do kolejnych ataków. Bialska Stal naciskała i w 85. minucie dopięła swego. Paweł Kozioł pewnie wykorzystał rzut karny, kompletując hat-tricka i zmniejszając straty do jednej bramki. Na wyrównanie zabrakło już czasu.