Soła zdaje się być tą drużyną, która wraz z rozpoczęciem wiosennej kampanii ligowej spoglądać winna wyłącznie w górę stawki. 8 porażek poniesionych na jesień i tylko 11. uzbieranych „oczek”, zdaje się nie do końca przystawać do faktycznego potencjału zespołu z Rajczy, nawet biorąc pod uwagę obecny jej potencjał kadrowy.

Powyższa ocena – jakkolwiek autorsko subiektywna – jest przyjmowana w Rajczy z pełnym zrozumieniem. – Naszym dużym minusem w minionej rundzie była skuteczność w ofensywie. Sytuacje stwarzaliśmy, ale z ich wykorzystywaniem mieliśmy trudności. Do tego dochodziły głupio tracone bramki i wyniki, z których nie mogliśmy być zadowoleni – podkreśla Damian Kaźmierczak, szkoleniowiec reprezentanta żywieckiej „Serie A”.

Z najbardziej doskwierającym problemem ściśle wiążą się transferowe „łowy” w trakcie bieżącej zimy. – Szukamy napastnika z doświadczeniem, ale póki nie będziemy mieli nic „na papierze”, to nie ma co wspominać o nazwiskach. Typowa „9” bardzo by się nam przydała. Rozmawiamy i liczę, że na wstępie lutego coś się wyklaruje w pozytywną stronę – dodaje Kaźmierczak.

Tymczasem pierwsze zimowe wzmocnienie Soły to Marcin Lach. Skrzydłowy wraca do Rajczy po przygodzie w Burzy Borowa Wieś.