Na „okręgówkę” z nowymi twarzami
Jako liczne określić należy letnie roszady w Łękawicy, a skompletowana kadra wydaje się mieć perspektywę solidnej walki w lidze.
– Nie zwieszamy głów – te słowa wybrzmiewały donośnie z ust szkoleniowca Orła Dawida Świniańskiego po przegranej inauguracji sezonu na własnym terenie z rywalem ze Słotwiny. Gospodarze bynajmniej tłem dla przeciwnika nie byli. – W pewnym momencie działo się tak dużo pod obiema bramkami, że mecz mógł potoczyć się tak na naszą korzyść, jak też i Sokoła. Były widoki na lepszy wynik. O naszej porażce zadecydowało to, że nie potrafiliśmy postawić kropki nad „i” przy świetnych sytuacjach, które mieliśmy – opowiada grający trener drużyny, w której latem zakotwiczyło sporo nowych postaci względem ubiegłego sezonu.
Kolosalnym wzmocnieniem ekipy z Łękawicy może okazać się Filip Żuchniewicz, który ostatnio występował w szeregach V-ligowca z Czańca. Z racji prywatnego wyjazdu pomocnik w weekend swojej drużynie jeszcze nie mógł pomóc na boisku. Do Orła dołączył także duet z Ukrainy. Zarówno Yehor Chornyi, jak i Hlib Czernysh byli zawodnikami Magórki Czernichów, a w Łękawicy sprawdzano ich już zimą, gdy zespół z Żywiecczyzny sposobił się na podjęcie IV-ligowego wyzwania. Istotnym może okazać się ponadto powrót wychowanka Jakuba Rodaka ze Stali-Śrubiarnia Żywiec, a potrzebne doświadczenie ma wnieść Mateusz Śleziak, który ma za sobą występy na poziomie „okręgówki”, broniąc w przeszłości barw m.in. Niwy Nowa Wieś, Hejnału Kęty czy ostatnio LKS-u Żarki. „Orłowcami” są również wyróżniający się w minionych rozgrywkach w Sole Żywiec – Tomasz Dybał i Mariusz Połeć.
Równocześnie ubytek, który należy odnotować to Daniel Wnętrzak, który dołączył do GLKS-u Nacomi Wilkowice, by spróbować sił na poziomie V ligi.
– Nie zagraliśmy na inaugurację w optymalnym składzie, więc jestem przekonany, że będziemy w dalszej fazie ligi mocniejsi. Nie załamujemy się i walczymy dalej, w większości naszymi chłopakami, idąc w kierunku młodzieży. Chcemy z meczu na mecz się rozwijać i punktować. Wiary w to, co robimy nam nie brakuje – komentuje Świniański.