Na poprawę trzeba poczekać
Blisko miesiąc minął od ostatniej wygranej Rekordu Bielsko-Biała w Betclic 2. Lidze. Ten stan rzeczy "rekordziści" chcieli zmienić w starciu z Zagłębiem Sosnowiec.
Nowa energia w drużynie z Sosnowca, po zmianie na ławce trenerskiej, widoczna była od samego początku. Po 120 sekundach gry swoimi umiejętnościami wykazać się musiał Wiktor Kaczorowski. W 5. minucie Zagłębie potwierdziło swoją przewagę na wstępie spotkania. Piotr Wyroba we własnym polu karnym nieprzepisowo zatrzymał Bartosza Chęcińskiego, a z "wapna" trafił Jewgienij Szykawka.
"Rekordziści" chcieli podjąć "rękawice". Jako pierwszy sygnał ku temu dał Jan Ciućka, który w 15. minucie został zatrzymany przez bramkarza Zagłębia. Ciućka swój cel osiągnął chwilę później, w 23. minucie. Zawodnik Rekordu wykorzystał podanie od Daniela Ściślaka. Po straconej bramce jednak goście się "przebudzili". Znów przeważali na boisku, a udokumentowali ten stan rzeczy tuż przed przerwą. W 42. minucie Kacper Skóra oskrzydlającą akcję zakończył mocnym uderzeniem po tzw. długim rogu.
Więcej goli kibice przy Startowej 13 nie zobaczyli. Nie oznacza to jednak, że podczas kolejnych trzech kwadransów wiało nudą. Sporo pracy miał Kaczorowski, broniąc świetnie próby Linusa Ronnberga i Adriana Gryszkiewicza. Ten drugi w 71. minucie ujrzał czerwoną kartkę. Grając w przewadze liczebnej biało-zieloni nie odwrócili jednak losów spotkania. Okazje ku temu miał m.in. Michał Śliwka, Daniel Świderski czy tuż przed końcem meczu Kacper Kasprzak.