Na pewno na plus zapiszemy fakt, że zagraliśmy na zero z tyłu oraz to, że wystąpiliśmy dwoma jedenastkami, w których znaleźli się wychowankowie, młodzieżowcy, po trzech w każdej połowie. Pierwszy sparing za nami, co ważne - bez kontuzji. Pokazał również obraz zespołu w konfrontacji z rywalem z naszego poziomu rozgrywkowego - przyznał na łamach strony klubowej Piotr Tworek, trener Rekordu. 

 

Obie ekipy nie oszczędzały się, nie chowały za "fasadą" - mimo iż już za nieco ponad miesiąc Rekord zagra ponownie z Sandecją. Tym razem w rozgrywkach ligowych. Sam mecz stał na niezłym poziomie, choć brakowało konkretów. W pierwszej części to Bielszczanie byli bliżej zdobyczy bramkowej. Bramkarz Sandecji świetnie obronił groźne uderzenie Dariusza Pawłowskiego z premierowych minut meczu. Chwil kilka później zimnej krwi zabrakło Wojciechowi Łaskiemu - dwukrotnie. 

 

Po zmianie stron to drużyna z Nowego Sącza przeważała w rozwiązaniach ofensywnych. Na duży plus spisała się jednak defensywa Rekordu, która skutecznie odpierała ataki rywala. Ostatecznie stan 0:0 utrzymał się do końca spotkania.