Na trawie z niespodzianką
O gotowości Górala Istebna do startu V-ligowych zmagań miał zaświadczyć sobotni sparing z ekipą z Radziechów. Tymczasem to gospodarze meczu rozgrywanego w Wieprzu wypadli korzystniej.
Ocena powyżej zamieszczona ma oczywisty związek ze zdobyczami bramkowymi. Po stronie Górala próżno o takowych mówić, za to „Fiodory” przeprowadziły dziś 3 akcje zwieńczone trafieniami. W 39. minucie po dośrodkowaniu Igora Handzlika z rzutu rożnego znakomitą główką popisał się Tomasz Janik. Jak idealnie połowę pierwszą zakończyli, tak i drugą piłkarze GKS-u rozpoczęli. Była 47. minuta, gdy po przyjęciu piłki odwrócił się z nią Kacper Najzer, by oddać efektowny strzał w okienko bramki V-ligowca. Wreszcie w minucie 70. w zamieszaniu po aucie przytomnie odnalazł się Oskar Biernacki, z którego wycofania na 12. metr pożytek uczynił podwyższający rezultat na 3:0 Janik. Dominacja Radziechowian w tej fazie test-meczu nie podlegała dyskusji, a dogodne okazje zanim spotkanie zostało zakończone mieli jeszcze Handzlik, Najzer i Patryk Pawlus.
Mimo miesiąca pozostałego do ligi, dyspozycja zawodników GKS-u była dziś godna pochwały. – Mecz mógł ułożyć się też na korzyść rywala, bo z początku to zespół z Istebnej lepiej zaadoptował się do trawiastego boiska. Czuliśmy ciężkie nogi, bo jednak jesteśmy w kompletnie innej fazie przygotowań, aniżeli nasz dzisiejszy przeciwnik. Ważne, że strzeliliśmy jako pierwsi gola, a ten na 2:0 podciął Góralowi skrzydła – oznajmia Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec zwycięzców sparingu.
W przypadku zespołu z Istebnej pojawiają się znaki zapytania, wszak premiera rundy wiosennej tuż tuż. Trudno powiedzieć, czy wynik byłby dziś korzystniejszy dla Górala, gdyby „setki” z początku spotkania wykorzystał Andrzej Łacek. Gra w drugiej części odbiegała na ten moment od poziomu gwarantującego równorzędną walkę na V-ligowym pułapie...