Zaczęło się, dla "rekordzistów", wybornie. Była 3. minuta i gospodarze już fetowali bramkę. Mateusz Tekieli z bocznego fragmentu boiska zagrał do Filipa Sapińskiego, a ten głową skierował piłkę w siatce, wykorzystując nie tyle co atuty fizyczne, a spryt. Późniejsze fragmenty spotkania toczyły się pod kontrolą Rekordu II, choć w 9. minucie Wiktor Żołneczko musiał zachować czujność przy próbie Mateusza Śliwy. Wspomniana przewaga nie została jednak udokumentowana golem przez gospodarzy i więcej goli w tej części nie zobaczyliśmy. 

 

Skutecznością ponownie bielszczanie wykazali się po zmianie stron. W 51. minucie Jakub Kempny przytomnie dopadł do odbitej piłki, po strzale Sapińskiego, i umieścił ją w siatce. Bramkarz MKS-u, Marcel Grabowski, robił co mógł, dwoił się i troił, aby zapobiec kolejnej stracie. Zatrzymane zostały m.in. próby Kamila Gumółki czy Oliwiera Foxa. 

 

W samej końcówce, w 82. minucie, Rekord II zdołał dobić rywala, Jakub Wnęczak wykazał się mocnym strzałem z dalszej odległości.