Konfrontacja ze zdeterminowanym Piastem, zaliczającym właśnie w Leśnej wiosenną premierę, miała wyrównany przebieg, a do godziny nie zanosiło się wcale na to, że wszystkie punkty zgarną gospodarze. Przy stanie bezbramkowym piłkarze LKS-u nie mieli szczęścia, gdy Patryk Semik główkował w słupek, a dodatkowo w 34. minucie dali się zaskoczyć. Szarżującego przed „16” Ireneusza Jelenia powstrzymać się defensywie jeszcze udało, ale w ponowionej akcji ofensywnej piłka dotarła do Marcina Grenia, który z okolic pola karnego uderzył precyzyjnie przy słupku. Próby podopiecznych Mateusza Stankiewicza przyniosły powodzenie w 42. minucie, a gol był tyleż ważny, co i efektowny. Precyzyjne dośrodkowanie Daniela Grabskiego dotarło na 10. metr do Kacpra Jakubca, który ekwilibrystyczną przewrotką wyrównał.

Scenariusz drugiej połowy był o tyle bliźniaczy, iż Cieszynianie znów trafili jako pierwsi. Konkretnie uczynił to Olaf Szymanek, który zmylił egzekwując rzut karny Radosława Pietrasika. „Wapno” wywalczył nie kto inny, jak Jeleń, mijając Mateusza Piątka i padając na murawę po kontakcie z Michałem Iwankiem. Reprezentant Żywiecczyzny odpowiedział i to „dwupakiem”. W 61. minucie po „centrze” Grabskiego z piłką przed bramką Piasta przedarł się Jakub Jurowski, który też posłał futbolówkę do siatki. Rozstrzygające trafienie zanotował w 66. minucie Jakubiec. Piękny strzał głową napastnika poprzedziła dośrodkowanie z bocznego sektora „na nos” autorstwa Dominika Midora.

Ataki gości, zmierzające do uratowania punktu, nie okazały się konkretne. Miejscowi natomiast rywala nie dobili, choć uderzenia Jakubca i Kajetana Lacha minimalnie mijały słupek. Przy „stykowym” rezultacie końcowe minuty były dla kibiców interesujące, ale to drużyna wyżej notowana w tabeli pozostała z przodu.

– Uniknęliśmy w nerwowej końcówce błędów, które umożliwiłyby przeciwnikowi wyrównanie. Mamy punkty i rewanż za porażkę jesienną w Cieszynie i to mimo słabszego występu, aniżeli przed tygodniem w derbach – ocenia Piotr Raczek, prezes klubu z Leśnej.