Nic ponad przeciętność
Mają czego żałować piłkarze Skałki Żabnica, którzy bliscy byli pokonani na własnym boisku ekipy z Cieszyna.
– Trzeba sobie jasno powiedzieć, że z obu stron był to szarpany mecz. Mało było w nim składnych akcji, a wynik końcowy w miarę zasłużony. Grały w mojej opinii wyrównane, ale niestety przeciętne tego dnia zespoły – zauważa na wstępie Tomasz Sala, szkoleniowiec Skałki, która przynajmniej z jednego względu może po starciu z cieszyńskim Piastem odczuwać większy niedosyt.
Gospodarze zanotowali świetne otwarcie, wszak... zdobyli gola. W 9. minucie Karol Wolny oddał strzał z woleja ze znacznej, około 30-metrowej odległości. Piłka po koźle zakończyła swój lot w siatce. Ze skromnego zapasu bramkowego żabniczanie cieszyli się tylko do 23. minuty. Wyrównanie dla Piasta określić można mianem kontrowersji. Owszem, Daniel Bogdanik faulował rywala, ale niekoniecznie zdaniem wielu działo się to w obrębie „16”. Podyktowany w każdym razie na bramkę zamienił Ireneusz Jeleń. Z niewielu strzeleckich okazji do wspomnienia z tej odsłony 2 próby głową Damiana Tomiczka, w tym po wrzucie z autu Igora Jarco, gdy futbolówka otarła się o słupek od jego zewnętrznej strony.
Ciosy w równej mierze rywale zadali sobie w drugich 45. minutach. Kiedy w 85. minucie z rzutu wolnego z okolic 17. metra nie do obrony dla Mateusza Kudrysa wcelował Robert Orzeł, wydawało się, że Skałka zgarnie „maksa”. I pewnie tak stałoby się, gdyby lob Tomiczka nie został w ostatniej chwili zablokowany przez jednego z cieszyńskich defensorów. W 89. minucie miejscowi wypuścili zwycięstwo. Nieporozumienia „w tyłach” Skałki wykorzystał bezwzględnie inny doświadczony zawodnik w szeregach Piasta – Patryk Skakuj.