Nie ma już niepokonanych
Ani jednego podziału punktów nie przyniosła 7. kolejka skoczowskiej A-klasy. Jej wydarzeniem była bez wątpienia wysoka przegrana niepokonanego do tej pory i aspirującego do mistrzowskiego tytułu zespołu z Pruchnej.
„Czarny koń” już znany?
Na fotel wicelidera tabeli, przynajmniej do jutrzejszego odrobienia zaległości przez LKS '99 Pruchna, wspiął się beniaminek z Pogwizdowa. To efekt wygranej w Kończycach Wielkich – niespodziewanej, ale w znacznej mierze zasłużonej. – Chciałem, abyśmy zdominowali rywala już w pierwszej połowie, ale nie byliśmy w stanie tego zrobić. Olza opanowała środek boiska i nie potrafiliśmy jej praktycznie wcale zagrażać – opowiada Dariusz Kłoda, szkoleniowiec Błyskawicy, która została zarazem 2-krotnie przez przeciwnika skarcona. W 30. i 39. minucie do siatki gospodarzy trafiał Marcin Śmietana, który był niejedyną wyróżniającą się postacią w szeregach Olzy. Nie zabrakło wcale dużo, a napastnik beniaminka miałby na półmetku hat-tricka na koncie, ale już po minięciu golkipera Błyskawicy strzelił w słupek.
Zupełnie inny obraz miała druga połowa. Daniel Sikora w 47. minucie trafił do siatki „z wapna”, po czym ekipa z Kończyc Wielkich przejęła inicjatywę, by raz za razem zagrażać „świątyni” strzeżonej przez Krzysztofa Ferfeckiego. Młody golkiper Olzy, która kończyła mecz w składzie 10-osobowym, wyrósł na bohatera potyczki broniąc uderzenia Marka Przyszlakowskiego, Andrzeja Krausa i Szymona Stołego. Przy próbach Bartosza Parchańskiego dopomogło mu szczęście, bo zawodnik gospodarzy spudłował... – Wyszliśmy na drugą część meczu wkurzeni, ale przeciwnik zdołał się obronić. Olza mnie zaskoczyła. Jeśli ten zespół przepracuje zimę, to może stać się nawet kandydatem do awansu. Nawet, gdy „siedzieliśmy” na przeciwniku pressingiem, ten rozgrywał akcje od bramkarza niczym się nie przejmując. Poza tym ci młodzi chłopcy, a część z nich kojarzę z pracy przed laty w Pogwizdowie, biegali, biegali i... biegali. W a-klasowych realiach będą każdemu sprawiać problemy – komentuje Kłoda.
Bracia na faworyta
Mateusz i Mariusz Saltariusowie strzelili po golu w premierowej odsłonie potyczki na „Legusiu”, gdzie finalnie 1:4 polegli piłkarze z Pruchnej, osuwając się poza ligowe „pudło”. Trafienie Krystiana Kaczmarczyka zdało się gościom na nic, bo doskonale między słupkami Błękitnych przy wszystkich pozostałych próbach spisywał się Kamil Matuszny. – Wiem, że Błękitni to też czołówka naszej ligi, ale tak wysokie rozmiary zwycięstwa są zaskoczeniem. Zobaczymy, jak ten wynik wpłynie na dalszą postawę obu drużyn – analizuje nasz rozmówca.
Bez snajpera też potrafią
Absencja strzelca wyborowego w osobie Jakuba Dziwisza nie stanęła na przeszkodzie Strażakowi Dębowiec w pokonaniu Spójni Zebrzydowice, konsekwentnie stawiającej w bieżącym sezonie na młodzież. 5:0 w delegacji to klarowny pokaz siły podopiecznych Łukasza Agaty. – Strażak miał na wstępie ligi wyniki trochę poniżej oczekiwań. Moim zdaniem mogły zaszkodzić mu trochę pucharowe środy. Skoro z silnym Tempem Puńców z „okręgówki” był w stanie rywalizować, jak równy z równym, to trudno przeczyć jakości tej drużyny. Nakład sił był jednak najwyraźniej zbyt znaczący – podkreśla trener Błyskawicy.
Znaleźli pogromcę
Do minionego weekendu status drużyny bez porażki dzierżyła także Iskra Iskrzyczyn. Zawitał jednak na jej teren Beskid Brenna i wywiózł maksymalną ilość „oczek”. Również tu mówić można o rozstrzygnięciu z gatunku tych nieprzewidywalnych, a ciekawostką może być fakt, iż przyjezdni już w 9. minucie starcia mieli przewagę 2 goli w zanadrzu. – Beskid podniósł się bardzo szybko po pogromie, jakiego od nas doznał. Pamiętajmy jednak, że nam w Brennej wszystko wychodziło, a przeciwnik był kadrowo osłabiony – nadmienia Dariusz Kłoda.
Pozostałe mecze 7. kolejki szokujących zdarzeń nie dostarczyły. Wciąż z pustym przebiegiem punktowym przez rozgrywki „maszerują” beniaminkowie z Golasowic i Pogórza. Ten pierwszy uległ u siebie liderowi z Kończyc Małych, któremu zdołał jednak strzelić 2 gole. Fakt jednak, że już do pauzy było „pozamiatane”, bo faworyt prowadził 3:0. – W Kończycach Małych są fajne transfery i z tego, co słyszałem szeroka kadra, która daje pole manewru. To wszystko procentuje – podsumowuje Kłoda.
Wyniki 7. kolejki:
Promyk Golasowice – LKS Kończyce Małe 2:5 (0:3)
Gole: Filip, Foks – Bizoń, Górczyński, Adamek, Golasowski, Szozda (sam.)
Zryw Bąków – LKS II Pogórze 4:0 (0:0)
Gole: Orszulik, Mąka, Goszcz, Obrochta
LKS Goleszów – Strażak Pielgrzymowice 1:3 (1:0)
Gole: Pilch – Lebioda (2), Hojbach
Błękitni Pierściec – LKS '99 Pruchna 4:1 (2:1)
Gole: Mar. Saltarius, Mat. Saltarius, Markieczko, Cienciała – Kaczmarczyk
Iskra Iskrzyczyn – Beskid Brenna 1:2 (0:2)
Gole: Kołek – Kocoń, Gubała
Spójnia Zebrzydowice – Strażak Dębowiec 0:5 (0:2)
Gole: Mrówka (2), J. Kubicius, Kraszewski, Stokłosa
Błyskawica Kończyce Wielkie – Olza Pogwizdów 1:2 (0:2)
Gole: Sikora – Śmietana (2)
TABELA/TERMINARZ