Nie ma podstaw do paniki
Porażka w testowym meczu z zespołem szczebla I-ligowego o niczym nie świadczy – przekonuje trener piłkarek bielskiego Rekordu Mateusz Żebrowski.
Bielszczanki kolejny sparing zaliczyły „in minus”, gdy weźmiemy pod uwagę „suchy” wynik. Pierwsza połowa konfrontacji z „dwójką” Czarnych Sosnowiec była bezowocna w aspekcie bramkowym, ale druga goli już dostarczyła. W 52. i 88. minucie nieoczekiwanie to rywalki fetowały zdobycze po tym, jak 2 razy skarciły biało-zielone w kontrach. Tuż przed końcem sprawdzianu bramkę ekipy z Sosnowca „odczarowała” Katarzyna Jaszek, która celnie główkowała po wrzutce Zuzanny Czuż, co jednak nie zapobiegło nieoczekiwanej porażce.
Czy niekorzystny rezultat o czymkolwiek świadczy? – Nasz skład w połowie oparty był na zawodniczkach występujących w Centralnej Lidze Juniorek. Do pewnego momentu byłem zadowolony z postawy drużyny. Po utracie pierwszego gola miałem uwagi do organizacji naszej gry, a na całym dystansie spotkania do braku skuteczności. Na finalizację naszych akcji zwrócimy mocniejszą uwagę w dalszym etapie zimowych przygotowań – zaznaczył w komentarzu dla klubowej strony Rekordu trener ekstraligowca Mateusz Żebrowski.
Na potwierdzenie strzeleckiej niemocy – „setki” na samym wstępie potyczki miały Daria Długokęcka i Jaszek, zaś na przełomie meczowych połów do siatki trafiała Dominika Dereń, lecz pozycje spalone sprawiły, że „fanty” zaliczone nie zostały. Inicjatywa przy stanie 0:1 była z kolei klasycznym biciem głową w mur... Większa skuteczność będzie niezbędna, aby w najbliższą sobotę zawodniczki Rekordu osiągnęły lepszy rezultat w batalii z pierwszym „garniturem” Czarnych.