Przez pół roku nie widzieliśmy Jakuba Kubicy na ławce trenerskiej. Szkoleniowiec po odejściu z Rotuza Bronów skupił się na koordynowaniu młodzieży w Spójni Landek. - Myślałem, że okres bez pracy trenerskiej będzie trudniejszy. Bez adrenaliny i atmosfery meczów spodziewałem się, że będzie mi tego bardziej brakować. Ten czas wykorzystałem na uporządkowanie spraw w życiu prywatnym i trochę poświęciłem na samorozwój. Nie było źle, nie ciągnęło mnie do tego, myślałem, że przerwa potrwa jeszcze pół roku, ale wracam - mówi nam Kubica. 

 

Okres bezrobocia naszego rozmówcy, od seniorskiej piłki, dobiegł końca. Kubica poprowadzi Czarnych Jaworze, a na stanowisku zastąpił Tomasza Wuwera. Jak wyglądały kulisy objęcia ekipy z Jaworza? - Dostałem telefon od prezesa Czarnych. Z jednej strony mnie to zaskoczyło, a z drugiej ucieszyło, że taki klub jak Czarny zgłosił się po mnie. Musiałem przemyśleć kilka kwestii i nie podjąłem decyzji od razu. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, a ja potrzebowałem czasu na analizę wszystkiego. Nie była to łatwa decyzja - nie ze względu na sam klub, ale na to, czy jestem gotów w pełni zaangażować się w pracę w Czarnych Jaworze. Mam wiele obowiązków, które muszę teraz poukładać, aby wrócić i nikt na tym nie ucierpiał - przyznaje szkoleniowiec, który w ostatnich dniach miał także ciekawą propozycję objęcia... III ligi kobiet. 

 

Kubica przez wiele lat rywalizował z drużyną Czarnych Jaworze w Lidze Okręgowej Bielsko-Tyskiej, jednak wcześniej nie miał styczności z żadnym piłkarzem z obecnej kadry. - Nie prowadziłem wcześniej żadnego z obecnych zawodników Czarnych. Musimy się lepiej poznać, chociaż nazwiska są mi znane. Potrzebuję czasu, by przeanalizować drużynę. Nikogo nie chcę skreślać, muszę zobaczyć potencjał zespołu i ocenić, na których pozycjach potrzebne są wzmocnienia. Plusem jest to, że okres przygotowawczy jest dłuższy - deklaruje Kubica. 

 

Jednocześnie nasz rozmówca będzie musiał zmierzyć się z zespołem, w którym spędził ponad 5 lat. Mowa tu oczywiście o Rotuzie Bronów, występującym w tej samej lidze. - Na pewno będzie to ciekawe doświadczenie, tym bardziej że mecz odbędzie się w Bronowie. Będzie dziwne spojrzeć z innej strony, z innej szatni. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie w normalnej atmosferze. Rozstaliśmy się w zgodzie i tak też podchodzę do tego spotkania. Złej krwi na pewno nie będzie - kończy trener.