Rywalizacja w Bojszowach jest dobrym na to przykładem. Owszem, goście sam start potyczki zaliczyli wyborny. W 3. minucie prostopadłe podanie od Adriana Heroka otrzymał Marcin Wróbel, wygrywając następnie pojedynek z golkiperem GTS-u. Ale budowanie kolejnych akcji przynoszących powodzenie w ofensywie przychodziło dankowiczanom z niemałym trudem. Najczęściej brakowało kluczowego podania otwierającego drogę do „świątyni” przeciwnika. Na dodatek po kwadransie plac gry opuścić musiał kontuzjowany Wróbel, co impet Pasjonata wyhamowało. Na przerwę natomiast oba zespoły udały się przy wyniku remisowym. W 43. minucie defensywa przyjezdnych nie upilnowała Mateusza Dudka, który pokonał Dominika Krausa.

Czy Pasjonat był po pauzie drużyną lepszą – jednoznacznie stwierdzić tego nie można. Co jednak najistotniejsze, to fakt, że jedyną próbę zwieńczoną golem odnotowali właśnie zawodnicy z Dankowic. W 57. minucie rajd od połowy boiska wykonał Błażej Cięciel, który po slalomie pośród piłkarzy GTS-u uderzeniem z 14. metra nie dał szans bramkarzowi miejscowych. Na niczym spełzły plany bojszowian, aby dystans powtórnie nadrobić, a kilka strzałów mijało cel. Już w czasie doliczonym podopieczni Andrzeja Tomali mieli wyśmienitą szansę, by rozmiary wygranej poprawić, ale trójkową akcję Dawida Kupczaka z Herokiem i Cięcielem w kluczowym momencie „skasowali” defensorzy ekipy z Bojszów.

– Kolejne zwycięstwo na trudnym terenie i przy ciężkich warunkach boiskowych musi cieszyć. Zagraliśmy solidnie, co było kluczowe do wywiezienia punktów – zauważa szkoleniowiec Pasjonata, który wygrał już 11. raz tej jesieni, zachowując miejsce tuż za plecami Iskry Pszczyna w tabeli ligi okręgowej.