Zwycięstwo okazałe, ale też solidnie na nie zapracowaliśmy. Od początku narzuciliśmy swoje warunki gry, ani przez chwilę nie ściągaliśmy „nogi z gazu”. Zagraliśmy na miarę swojego potencjału. W zasadzie w większości przypadków zrealizowaliśmy swoje małe cele i za to duże brawa dla wszystkich - przyznał na łamach klubowej strony Dariusz Rucki, trener rezerw Rekordu. 

 

 

Od pierwszego gwizdka arbitra zarysowała się optyczna przewaga "rekordzistów" jednak trochę czasu musiało minąć, aby to zostało udokumentowane w rezultacie. Dokładnie 26. To wtedy Sidy Camara otworzył wynik meczu, puentując dobre dogranie od Daniela Świderskiego. Kilkadziesiąt sekund później było już 2:0, a Camara ponownie fetował trafienie - tym razem po dośrodkowaniu Szymona Noconia. Tuż przed zejściem do szatni na listę strzelców wpisał się Świderski, celnie przymierzając z "wapna". 

 

Po przerwie intensywność ataków "rekordzistów" nie uległa pogorszeniu, a wręcz przeciwnie. Niewątpliwie zawodnikiem tego spotkania został Świderski, który w tej części meczu czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców, co jest bez wątpienia rezultatem godnym oklasków. Pięknym trafieniem w same "widły" popisał się z kolei Bartosz Kowalczyk i ostatecznie mecz zakończył się wysoką wygraną rezerw Rekordu aż 8:0.