Niespodzianka po karnych stała się faktem
Przy egipskich ciemnościach rozstrzygały się losy meczu Iskry Rybarzowice z bialską Stalą. O awansie zadecydowały rzuty karne, które lepiej egzekwowali graczy Iskry.
Obiekt w Rybarzowicach został wypełniony po brzegi, mimo środowego, popołudniowego terminu. Mecz elektryzował lokalną społeczność. W pierwszej części zawodnicy BKS-u odwdzięczyli się swoim sympatykom dobrą grą. Już w pierwszych minutach goście objęli prowadzenie. Igor Gembala wyrzucił daleko z autu, co głową zwieńczył Maciej Szkucik. Chwilę później groźnie z dystansu uderzał Legbo Waakoonwi. W 19. minucie bialska Stal prowadziła już 2:0. Na prawym skrzydle akcję przeprowadził Michał Jura, dograł do Łukasza Olmy, a ten wpakował piłkę do siatki.
Tym wynikiem zakończyła się pierwsza część. Gospodarze z Rybarzowic mieli problem z kreowaniem sytuacji strzeleckich, choć bez wątpienia dysponują ogromnym potencjałem ofensywnym. Najlepszą okazję dla Iskry miał w 33. minucie Jakub Pilch, który dostał piłkę z lewej strony i przeniósł ją nad bramką.
Znacznie lepiej, na miarę wspomnianego potencjału, atak Iskry funkcjonował w drugiej części. Dwukrotnie dobrymi interwencjami wykazał się bramkarz BKS-u Jan Syc. Golkiper skapitulował jednak w minucie 60. Jakub Caputa przytomnie odnalazł się pod bramką Stali i uderzył po krótkim rogu. W 84. minucie Caputa mógł doprowadzić do remisu - “na posterunku” ponownie był Syc. Determinacja Iskry została nagrodzona w końcówce. Jakub Krawczyk z bliskiej odległości dobił piłkę odbitą po uderzeniu Pilcha.
O losach awansu zadecydowały rzuty karne. Te lepiej wykonywali gracze Iskry Rybarzowice, którzy w konkursie "11" wygrali 4:3. W decydującym podejściu Kamil Zieleźnik trafił w poprzeczkę.