Niespodzianka wisiała w powietrzu
Mieli przewagę, stwarzali sporo sytuacji, jednak niemal do końca Tempo nie było pewne wygranej z niżej notowanym Strażakiem Dębowiec. Ostatecznie to jednak puńcowianie cieszyli z awansu do kolejnej fazy Pucharu Polski.
- Nie potrafimy jeszcze odpowiednio zamykać meczów po zdobyciu bramki. Na razie mamy w tym aspekcie sporo do poprawy, ponieważ sytuacje sobie stwarzamy, ale ich nie wykorzystujemy. Jeśli to się zmieni, komfort gry i jakość z naszej strony będą zdecydowanie większe - mówi nam Kamil Sornat, szkoleniowiec Tempa Puńców.
Goście szybko udokumentowali swoją przewagę na boisku w 12. minucie Alan Pastuszak głową wpakował piłkę do siatki po wyrzucie z autu Adama Kalety. Czy było to preludium do kolejnych trafień puńcowian? Otóż nie. Zespół z Puńcowa był groźny w ataku, lecz miał swoje problemy z finalizacją. Dwie bardzo dobre okazje miał Rafał Adamek, próbowali także Jakub Niedzielski i Damian Łopatkiewicz - bezskutecznie.
W drugiej połowie obraz meczu nieco się wyrównał, Strażak zagrał odważniej w ofensywie, wyczuwając, że może pokusić się o niespodziankę w tym meczu. Kolejne sytuacje dla Tempa mieli: Marcin Jaworzyn, Tomasz Stasiak oraz Pastuszak, jednak to Strażak w 72. minucie po bramce Jakuba Dziwisza doprowadził do wyrównania. Minuty meczu nieuchronnie zbliżały się do końca i w jednej z ostatniej akcji Tempo zażegnało strzelecką niemoc. Gola na wagę awansu do kolejnej rundy zdobył w doliczonym czasie Pastuszak po asyście Arkadiusza Szlajssa.