Nieszczęścia outsidera
Już dziś V-ligowy sezon finiszował dla Górala Istebna i Beskidu Skoczów, które o punkty walczyły w starciu derbowym.
Gospodarze nie zdołali godnie pożegnać się z obecnym szczeblem rozgrywkowym. Stracili dziś sporo goli, sami też skomplikowali swoją sytuację, a i piłkarskie szczęście po ich stronie nie było. W 22. minucie miało miejsce bodaj najważniejsze zdarzenie, kiedy Antoni Kukuczka sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Karola Morcinka. Ten faul defensor Górala przypłacił wykluczeniem z boiska. Także w 71. minucie ekipa z Istebnej miała czego żałować. Outsider wyprowadził kontrę, którą przerwał Konrad Krucek. Arbiter interwencję wobec Wojciecha Małyjurka zakwalifikował jako przewinienie, ale za moment golkiper Beskidu wygrał pojedynek z Andrzejem Łackiem.
– Mieliśmy mecz pod kontrolą, ale znów sami sobie byliśmy wrogiem. Poczuliśmy się zbyt pewnie, ewidentnie włączyła się nam niezniszczalność i całe szczęście, że rzut karny nie został przez przeciwnika wykorzystany, bo mógł poczuć krew i różnie się to mogło wówczas jeszcze skończyć. Mając przewagę zawodnika nie powinniśmy do tego w każdym razie dopuścić – zauważa Bartłomiej Konieczny, szkoleniowiec gości ze Skoczowa.
Kiedy Istebnianie zaprzepaścili wyborną szansę na trafienie kontaktowe, Beskid miał w zanadrzu prowadzenie 2:0. W 20. minucie wynik po rzucie rożnym otworzył Michał Pietraczyk, a asystę zaliczono Krzysztofowi Surawskiemu. Ten sam był strzelec gola z 52. minuty, korzystając z podania Igora Kaźmierczaka. W finałowym kwadransie potyczki świetnie z rzutu wolnego z okolic 18. metra przymierzył Cezary Ferfecki, a przesunięty do ofensywy i aktywny w niej Paweł Baranowski sprawił, że w 85. minucie dystans między beskidzkimi V-ligowcami stał się 4-bramkowy. Rosły zawodnik głową z najbliższej odległości dopełnił formalności po zagraniu Michała Szczyrby. Na pocieszenie dla Górala o „fanta” honorowego postarał się w 87. minucie Małyjurek, zachowując stoicki spokój po asyście Dariusza Ruckiego.
– Kilka fajnych akcji w naszym wykonaniu było i w drugiej połowie wcale nie odstawaliśmy. W końcówce Beskid nas wypunktował swoim doświadczeniem, ale trochę więcej szczęścia mogło dziś dać nam inny rezultat – podkreśla grający trener Górala.