- Wygrana wysoka i zasłużona, takiej reakcji oczekiwałem od zespołu po przegranej w zeszłym tygodniu. Nie zlekceważyliśmy w żadnym stopniu przeciwnika, szybko strzeliliśmy bramkę i narzuciliśmy swoje zasady gry, a to przełożyło się na końcowy wynik - powiedział nam trener Tempa Kamil Sornat.

 

Tempo rozpoczęło spotkanie bardzo mocno. Już w 4. minucie wynik otworzył Marcin Jaworzyn, a później gospodarze konsekwentnie punktowali defensywę Skałki. W 14. minucie prowadzenie podwyższył Dawid Hanzel, a trzy minuty później Adrian Borkała trafił na 3:0. Mimo wyraźnej przewagi lidera, goście potrafili odpowiedzieć. W 38. minucie Skałka wyprowadziła szybki kontratak, który po podaniu Tomasz Pękali wykończył Mateusz Pochopień. Jeszcze przed przerwą groźnie dla przyjezdnych uderzał Robert Orzeł, jednak wynik nie uległ zmianie.

 

Po zmianie stron Tempo wróciło do pełnej kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Drugiego gola zdobył Hanzel, a chwilę później Pękala obił poprzeczkę po podaniu Karola Żyrka. W końcówce gospodarze całkowicie rozbili rywala. Jaworzyn skompletował dublet, Hanzel dorzucił dwa kolejne trafienia, w tym jedno z rzutu karnego po zagraniu ręką zawodnika Skałki, i zakończył mecz z czterema golami na koncie.

 

- Mecz był raczej jednostronny, pod dyktando Tempa, aczkolwiek były dobre momenty, w których zagroziliśmy rywalom. Pojechaliśmy w okrojonym składzie, ale zawodnicy zostawili kawałek serca - przyznał szkoleniowiec Skałki Tomasz Sala.